• facebook
  • rss
  • Będzie nas więcej

    Ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 27/2012

    dodane 05.07.2012 00:00

    300 ton betonu, 5800 bloczków fundamentowych, 840 ton piachu – to za mało, żeby ruszyła budowa. Potrzeba jeszcze wiary.

    Amieszkańcy parafii Mrowiny mają jej dostatecznie dużo, żeby w kryzysowych czasach rozpocząć budowę swego kościoła i swojej plebanii. Znamienne, że wszystko to ma miejsce pół wieku po tym, jak polscy przesiedleńcy rozebrali poniemiecki – protestancki kościół znajdujący się w ich nowej wiosce. Jakby Bóg chciał, powiedzieć: teraz, gdy odeszło tamto pokolenie, jesteście gotowi wznieść dom Boży. Mój dom.

    Siła z góry

    W wigilię tegorocznego święta Miłosierdzia Bożego wbito pierwszą łopatę w miejscu, gdzie kiedyś stanie nowy kościół w Mrowinach. To nie przypadek. Mieszkańcy jednej z najmłodszych parafii diecezji (bp Ignacy Dec powołał ją  21 grudnia 2008 r.) chcą budować swój kościół w imię miłości miłosiernej. Wyznają tym samym wiarę w to, że Bóg, który zamieszka w świątyni, jest im potrzebny do życia bardziej niż powietrze. W wigilię uroczystości Narodzenia św. Jana Chrzciciela bp Ignacy Dec poświęcił kamień węgielny, który wmurowano w gotowe fundamenty kościoła i plebanii. – Jan Chrzciciel przyszedł po to, żeby człowiek otworzył się na Boga, nasza budowa ma ten sam cel – komentowano, bo kościół ma być po pierwsze znakiem żywotności i entuzjazmu wiary 10 procent wiernych już dzisiaj zaangażowanych ze wszystkich sił w budowę, ale także znakiem sprzeciwu wobec innych 10 procent, upierających się, że budowa jest nieporozumieniem w tych czasach. – Jednak najważniejsze, że ma być zachętą i apelem o decyzję na „tak” dla tych, którzy są jeszcze obojętni, bierni i trzymający się na dystans – wyjaśnia Marian Borowski, jeden z wielu mężczyzn spędzających każdą wolną chwilę na budowie. Jak inni wziął sobie do serca wołanie bp. Ignacego: – Nie pozwólcie się zatrzymać wszystkim hamulcowym waszego marzenia o kościele. Nie dajcie się im zbałamucić! W górę serca, Bóg jest prawdziwą siłą człowieka wierzącego – słychać było w całej wiosce, bo nagłośnienie tej Mszy św. było nadzwyczaj mocne.

    Słowo w serce

    – Wierzę, że będzie nas więcej – wyznaje gorliwie Andrzej Gorzycki, kolejny z oddanych sprawie duszą i ciałem. – Spotkałem już takich, co to wprawdzie na poświęcenie nie przyszli, ale dzień potem chwalili, że ładnie było, bo w internecie zdjęcia oglądali – mówi. – Znaczy się, robi się zdrowy ferment. W Ewangelii tak jest napisane: że niewielka ilość kwasu wystarczy, żeby zakwasić całe ciasto. Rozumiemy to, więc robimy swoje. Po ewangeliczną przypowieść sięga też M. Borowski. – Jest taka historia o robotnikach, którzy o różnej porze poszli do winnicy, ale wszyscy dostali tę samą zapłatę. Liczymy na to, że w naszym wypadku będzie tak samo. Chociaż jesteśmy przy budowie od samego początku, to nie pogniewamy się, gdy inni dołączą do nas nawet w ostatnim etapie budowy kościoła. Liczy się przecież dobro duchowe całej parafii – mówi i podkreśla z wdzięcznością, że wznoszenie kościoła wspierają także wierni z pozostałych wiosek należących do parafii: Łażan, Krukowa i Zastruża, chociaż sami remontują swoje zabytkowe świątynie. Nie brakuje też życzliwych sprawie poza parafią.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół