• facebook
  • rss
  • Z perspektywy lat

    dodane 12.07.2012 00:00

    O krainie Pana Boga, żonie i dumie z synów mówi Aleksander Kogut z Krosnowic.

     

    Ks. Roman Tomaszczuk: O Kotlinie Kłodzkiej mówiono kiedyś, że jest krainą Pana Boga. Myśli Pan, że wciąż jest to aktualny opis?

    Aleksander Kogut: – Jeśli chodzi o krajobrazy i urok tego zakątka, to nic się nie zmieniło: wciąż jest to zachwycający pejzaż, którego walory doceniają nasi goście i turyści. Natomiast jeśli kraina Pana Boga to także kraina, której mieszkańcy są posłuszni Bogu, to z tym jest już różnie. Wciąż, a może coraz bardziej krępujemy się jednoznaczności naszych postaw i zachowań. Jedno wyznajemy, jednego słuchamy w kościele i Jednemu deklarujemy, że jest naszym Bogiem, a drugie pokazujemy publicznie, drugie mówimy i czynimy i drugiemu służymy.

    Komu?

    – Mamonie. Ale nie tylko w znaczeniu zachłanności, ale także w sensie zatroskania. I to jest zrozumiałe. Wielu ludziom żyje się coraz gorzej, u nas w kotlinie jest to zjawisko bardzo mocno widoczne. A ludziom, którzy myślą o przyziemnych sprawach koniecznych do przetrwania ich rodziny, trudniej jest zaangażować się w sprawy duchowe.

    To było widać na marszu w obronie wolnych mediów, tym w Kłodzku.

    – Było mi smutno, że tak to wyglądało. Garstka ludzi, a sprawa naprawdę ważna i brzemienna w skutki. Mój syn był na podobnym proteście we Wrocławiu i w Warszawie. Była różnica, było lepiej, niemniej widać u nas zniechęcenie i bierność w tym, co dotyczy podstawowych zasad i idei.

    Za nami wielka feta z okazji zakończenia Euro… byliśmy sobą podczas tego turnieju – my, gospodarze?

    – Wielu przekonuje, że wreszcie możemy pozbyć się kompleksów związanych z tym, jak nas postrzegają w Europie. Obawiam się jednak, że nie będzie tak dobrze, bo na dłuższą metę nie umiemy wykorzystywać sukcesów, jakie stają się naszym udziałem. Na wiele eurostereotypów zapracowaliśmy sobie sami. Znany jest wizerunek polskiego cwaniaka, złodzieja czy pijaka. I myśli ksiądz, że w tej materii coś się zmieni – szczególnie u tych Polaków za granicą, przez których mamy taką nieciekawą opinię u innych narodów? Widzi ksiądz, żyję już dostatecznie długo, żeby upewnić się, że my, Polacy, świetnie sprawdzamy się w zrywach, akcjach, powstaniach, jednak nie umiemy potem żyć solidarnie i mądrze w czasach pokoju i spokoju. Ja to widzę nawet u nas. Kotlina to ziemia nawiedzana przez powodzie. Gdy co jakiś czas zalewa także naszych sąsiadów, wszyscy potrafimy się mobilizować i wspierać. To jest bez wątpienia piękne, szkoda, że potem na co dzień brakuje nam tej zwyczajnej życzliwości i zatroskania.

    Mówi Pan o swoim wieku… Przez większość życia towarzyszy Panu żona, świętowaliście już złoty jubileusz małżeństwa. Wam się udało…

    – Dzisiaj jest tak dobrze, jak może nigdy wcześniej nie było. To wielka zasługa mojej żony. Ona przeżyła wiele, ale wszystko oddawała Matce Boskiej. Gdyby nie ona, to kto wie, jak by się nasze życie potoczyło… Poza tym człowiek z upływem lat dojrzewa, a gdy zaczyna cieszyć się owocami swego życia, nabiera dystansu do wielu spraw, co pomaga zachować mądrość i dokonywać dobrych wyborów.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół