• facebook
  • rss
  • Praca i miłość

    Mirosław Jarosz

    |

    Gość Świdnicki 29/2012

    dodane 19.07.2012 00:45

    Co piąty mieszkaniec regionu wałbrzyskiego ma swoje korzenie w Borysławiu. To największa jednolita grupa mieszkańców, jaka zamieszkała tu po wojnie.

    Tadeusz Skrężyna był jednym z pierwszych osadników, jacy dotarli do Wałbrzycha w lipcu 1945 roku. Przyjechał transportem wraz z kilkusetosobową grupą mieszkańców Borysławia, przemysłowego miasta położonego kilkadziesiąt kilometrów na południe od Lwowa.

    Zakaz pamiętania

    Przed wojną w Borysławiu mieszkało prawie 50 tys. ludzi. 8 tys. Ukraińców, 12 tys. Żydów i 28 tys. Polaków. Po wojnie niemal wszyscy Polacy przyjechali na Dolny Śląsk, z czego połowa do samego Wałbrzycha.

    Tu osiedlali się całymi ulicami, tak jak mieszkali wcześniej. Często mieli tych samych sąsiadów, a w parafii swojego proboszcza. – Nikt nas nie zmuszał do przesiedlenia – opowiada Tadeusz Skrężyna. – Rosjanie wręcz chcieli, byśmy zostali, bo oni nie mieli fachowców do obsługi szybów wiertniczych. Jednak nikt z nas nie chciał pracować dla okupantów ze Związku Radzieckiego. Jedną ze smutniejszych kart historii wszystkich przesiedleńców ze Wschodu był całkowity zakaz mówienia na temat rodzinnej ziemi. – Władze bardzo się bały poruszać temat wysiedleń – opowiada Skrężyna. – Do tego stopnia, że nawet, kiedy ktoś umarł, to na klepsydrach nie można było pisać, gdzie się urodził, bo okazało się, że na co drugiej byłoby napisane Borysław. Jednak myślenia o ojczyźnie zakazać nie można było. Borysławiacy znani byli więc z opowieści o tym, że wszystko w mieście ich młodości było najlepsze i największe. – Dziś sami się z tego śmiejemy – opowiada Skreżyna. – Faktem jednak jest, że mieliśmy znakomitych fachowców. Borysław był światową kolebką przemysłu naftowego. Stamtąd pochodziła pierwsza próbka ropy, którą destylował Ignacy Łukasiewicz. Tam tworzyliśmy pionierskie rozwiązania inżynieryjne w celu wydobycia tego paliwa.

    Pracowici fachowcy

    Jak opowiada pan Skrężyna, to borysławiacy jako pierwsi uruchomiali nieczynne kopalnie i wałbrzyski przemysł zaraz po tym, jak ustanowiona została tu polska państwowość. To huty szkła, koksownie i największa w regionie elektrownia, która dostarczała prąd nie tylko na cały Dolny Śląsk, ale również do czeskiej Pragi. W górniczym żargonie borysławiaków często nazywano „kluczykami”, gdyż w transportach repatriacyjnych często przywozili ze sobą narzędzia pracy i całe warsztaty ślusarskie. Z upływem czasu określenie „kluczyki” stało się synonimem pracowitości oraz fachowości borysławiaków i drohobyczan. Jak wspominają starsi wałbrzyszanie, byli to ludzie radośni, chętni do zabaw i niestroniący od mocnych trunków. Zamiłowaniem do śpiewu i muzyki, ale również swoim charakterystycznym wschodnim językiem, z którego wielu słów inni nie rozumieli, wyróżniali się w mozaice ludności miasta.

    Zgoda buduje

    Borysławiacy zajęli nie tylko w Wałbrzychu, ale i w całym regionie większość stanowisk kierowniczych w przemyśle. Jednak kiedy przyjechali repatrianci z Francji, to im przekazano część posad. Zaczęły się konflikty między obiema społecznościami. Francuzi byli dla ówczesnych władz bardziej poprawni politycznie, a przez to bezpieczniejsi. Sam Tadeusz Skrężyna pracował na kierowniczych stanowiskach między innymi w Zarządzie Budynków Mieszkalnych, Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym. Przez 13 lat był przewodniczącym Kolegium ds. Wykroczeń przy Sądzie Rejonowym w Wałbrzychu. Jest również wiceprzewodniczącym wałbrzyskiego koła Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Drohobyckiej, które w tym roku obchodziło 20. rocznicę powstania. Kiedy niedawno, mając już ponad 90 lat, odbierał z rąk prezydenta tytuł zasłużonego dla miasta Wałbrzycha, stwierdził, że traktuje to nie tylko jako wyróżnienie jego osoby i uhonorowanie jego starań, ale docenienie wszystkich borysławiaków, którzy przez kilkadziesiąt lat budowali z trudem to miejsce. Wówczas nie bez żalu powiedział również takie słowa: – Mamy dwie miłości. Jedna do Borysławia, druga dla Wałbrzycha. My, borysławiacy, zwracamy się do radnych z gorącym apelem o zaniechanie wszelkich sporów, bo nas wszystkich mieszkańców powinna łączyć praca i miłość do naszego ukochanego miasta, jakim jest Wałbrzych. W myśl prostej prawdy: zgoda buduje, niezgoda rujnuje.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół