Nowy Numer 07/2018 Archiwum

Spojrzeć i uwierzyć

Odważnie zostawiają swoje ciepłe bambosze i ruszają w drogę – to nic, że boso.

Młodzi potrzebują dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek wcześniej świadków wiary. Kiedy brakuje autorytetów, trudno iść za tym, co trudne i wymagające. Pewnie dlatego salezjanki postawiły na spotkania z ludźmi zakochanymi w Jezusie.

Wśród swoich

Blisko 150 osób wzięło udział w 5. Świecie Młodych w Pieszycach. W tutejszym domu salezjanki zaczynają formację życia zakonnego, więc wydaje się on doskonały do tego, by gościć młodych z Salezjańskiego Ruchu Młodzieżowego.

Program spotkania, trwającego od 23 do 27 lipca, oprócz oczywistych punktów formacyjnych: modlitwy, Msza św., nabożeństwa, konferencje, przewidywał mocną dawkę żywej wiary. I jak zaznaczają sami młodzi, tu nie chodzi tylko o gości specjalnych: Pietro Sarubbiego, odtwórcę roli Barabasza w „Pasji” Mela Gibsona, Marcina Stycznia, który koncertował i uwielbiał Boga, czy wolontariuszy misyjnych przygotowanych do pracy w Afryce i Ameryce Południowej. – Potrzebowałem towarzystwa ludzi myślących podobnie jak ja – mówi Mirek Dołgopoł. – Jestem tu po raz drugi i wiem, jak bardzo te kilka dni życia w świecie, w którym bez skrępowania opowiadamy się po stronie Jezusa, zmienia serce, otwiera je i przygotowuje na codzienność, w której najczęściej nie ma miejsca dla Pana. A gdy do tego dojdzie np. Pietro…

Patrz i zobacz

Pietro Sarubbi ma 51 lat. Wraz z żoną Marią i pięciorgiem dzieci mieszka obecnie w Mediolanie. W wieku 13 lat uciekł z domu. Przyłączył się do wędrownego cyrku, podejmował różne rodzaje pracy, by w końcu wyruszyć na „poszukiwanie siebie” do Tybetu i do Indii. Po powrocie został aktorem. Na planie „Pasji” spotkał Boga. – Instynktownie odwracam się i moje oczy, po raz pierwszy, naprawdę spotykają się z oczami aktora, który gra Jezusa. W oczach umierającego za mnie człowieka nie ma nienawiści ani żalu. Głębia tego spojrzenia powala mnie z nóg. Spodziewałem się cierpienia, złości, rozczarowania, lęku, goryczy, oskarżenia i wielu innych uczuć, które byłyby właściwe dla osoby tak doświadczanej, skazanej na śmierć zamiast mnie. Ale nie dostrzegam nic takiego. W tym spojrzeniu widzę tylko wyraz troski o mnie i o mój mizerny stan – opisuje to doświadczenie. – To, co mnie uderzyło, to fakt, że Pietro nie szukał Boga, a jednak Ten go znalazł – podkreśla s. Wiesława Kubiaczek, organizatorka Święta Młodych i tłumaczka książki Pietra Sarubbiego, w której opisuje swoje przeżycia z planu „Pasji”. Włoch wywarł na młodych ogromne wrażenie. Wielu z nich zrozumiało, że warto zostawić ciepłe bambosze bylejakości i minimalizmu, byle tylko wybrać się w drogę życia z Jezusem… choćby boso.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy