Nowy Numer 07/2018 Archiwum

O rodzinie – bez polityki

System, w jakim żyjemy, schodzi na dalszy plan, bo dzieci wszędzie są takie same

Przyjazd dzieci zza wschodniej granicy do ośrodka w Zagórzu Śląskim to już tradycja. W poprzednim numerze pisaliśmy o wizycie grupy ukraińskiej. Tymczasem w ośrodku jest już kolejna, blisko 100-osobowa grupa z Białorusi. To dzieci z Brześcia, Witebska i okolic. Niemal do ostatniej chwili nie było wiadomo, czy ich przyjazd się uda, bo mimo iż dzieci przyjeżdżają tu od kilku lat, za każdym razem trzeba przejść przez niezwykle skomplikowaną procedurę. Na szczęście dzięki determinacji pracowników świdnickiej Caritas wszystko się udało i dzieci mają możliwość poznania Dolnego Śląska. Podczas dwutygodniowego pobytu zobaczą m.in. Wrocław, Świdnicę, Kudowę, Wambierzyce, Góry Stołowe, zamki Książ i Grodno, Sztolnie Walimskie. Zaplanowano też wizyty w parku linowym w Jedlinie-Zdroju i na basenie w Świebodzicach. Jednak to tylko część atrakcji.

W samym ośrodku codziennie odbywają się zajęcia plastyczne, sportowe, tańce, gry i zabawy. Na tym samym turnusie przebywa blisko 50-osobowa grupa dzieci z diecezji świdnickiej. Wszystkie zajęcia odbywają się w małych międzynarodowych grupach. – To budowanie jedności i wzajemnych relacji jest największym atutem tych kolonii – wyjaśnia Elżbieta Christ, od wielu lat zajmująca się dziećmi na koloniach w Zagórzu. – Dzieci z Białorusi żyją w innym systemie politycznym, jednak my absolutnie podczas naszych spotkań nie dotykamy tematu polityki. Rozmawiamy o nich, o ich problemach. W tym roku realizujemy program „Rodzinna przystań”. Wyjaśniamy, jaką wartość ma rodzina, co to jest wielopokoleniowość, mówimy o szacunku dla starszych. Dzieci dowiadują się również, jak sakramenty święte służą spotkaniom rodzinnym. Ot choćby I Komunia Święta. Nie dla wszystkich jest oczywiste, co wtedy jest najważniejsze. Dzieci są niezwykle zadowolone z kolonii w Zagórzu, o czym same mówią z wielkim zapałem. Jeżeli tylko mają taką możliwość, przyjeżdżają kolejny raz. – Myślę, że to, co tu im dajemy, zostanie w nich na całe życie – mówi Elżbieta Christ. – To daje zresztą największą satysfakcję podczas niełatwej pracy z nimi. To jak z ziarnem – siejemy i nigdy nie wiadomo, jaki da plon. Widzę jednak, obserwując te dzieci, które przyjeżdżają tu kolejny raz, że zmieniają się na lepsze. Wiele z nich ma ciężkie życie. A po pobycie tutaj zaczynają się otwierać. Chcą działać. W gruncie rzeczy dzieci są wszędzie takie same. Najmłodsi z Białorusi na kolonie byli rekrutowani przede wszystkim przez parafie. Wszyscy mają bliższe lub dalsze polskie korzenie. Cześć z nich nawet mówi po polsku. Utrzymywanie łączności Polaków żyjących za granicą z krajem powinno spoczywać na barkach polskiego państwa. Niestety, jest to kolejne obszar, na którym widać jego niewydolność. W tym wypadku Caritas choć częściowo realizuje te zadania. – Podczas spotkań staramy się przekazać dzieciom, że ważny jest drugi człowiek; to, co wspólnie zobaczą i zrobią – dodaje E. Christ. – Rozwijamy ich zainteresowania, bo dzieci z Białorusi są w pewien sposób zamknięte, podobnie jak polskie dzieci 30–40 lat temu. Uświadamiamy im, że mogą mieć własne zdanie, mogą działać. W połowie sierpnia do Zagórza przyjedzie kolejna grupa białoruskich dzieci z diecezji pińskiej.

 

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy