Nowy Numer 07/2018 Archiwum

Nie byłem na Grabarce

O Chińczykach ważniejszych od Polaków, wspólnym froncie i pomyłce huraoptymizmu mówi ks. Piotr Nikolski, proboszcz prawosławnej parafii św. Mikołaja w Świdnicy.

ks. Roman Tomaszczuk: Czy wizyta patriarchy była przez prawosławnych odbierana tak emocjonalnie, jak wizyta papieża jest odbierana przez katolików?

ks. Piotr Nikolski: – Oczywiście, że nie. Dlaczego? Ponieważ to jest jeden z wielu patriarchów, nie jest on naszym zwierzchnikiem ani ważniejszym od innych. Nasza Cerkiew gościła już innych patriarchów, m.in. konstantynopolitańskiego czy gruzińskiego. Chociaż jest to niewątpliwie nowość w historii, bo nigdy wcześniej żaden patriarcha moskiewski nie odwiedził Polski, i pod tym względem wszyscy przeżywamy tę wizytę jakoś szczególnie.

Jaka jest zatem relacja między Polskim Autokefalicznym Kościołem Prawosławnym a Patriarchatem Moskiewskim?

– Jesteśmy Kościołami braterskimi, ale o bardzo nierównym statusie. Z jednej strony jest Kościół rosyjski, którego siła, znaczenie i pozycja w prawosławiu jest nie do podważenia, nie tylko z racji liczebności, ale także z racji historycznych. Przecież przez wiele wieków Rosja była jedynym prawosławnym państwem, które miało znaczenie na arenie międzynarodowej i w jakiejś mierze jest nim nadal. Z drugiej strony jest nasz Kościół, który w dużej mierze żyje w diasporze, co kształtuje z kolei jego specyfikę. Ciekawe, że zarówno Cerkiew rosyjska, jak i nasza autokefalia mają wspólne korzenie – Metropolię Kijowską założoną w czasach św. Włodzimierza – i przez długi czas stanowiły jedno.

Cerkiew rosyjska – jaka jest po czasach komunizmu?

– To Kościół niezwykle prężny i wciąż naznaczony neoficką gorliwością. Trzeba pamiętać, że praktycznie przez 80 lat był on prześladowany, a komunistyczne dyktatury miały w swych priorytetach całkowite zniszczenie Cerkwi, np. Chruszczow obiecywał, że po kolejnych dziesięciu latach ateistycznej walki będzie można wreszcie pokazać w telewizji ostatniego prawosławnego księdza. Kościół w Polsce nigdy nie doświadczył prześladowania na taką skalę. Oczywiście ma on swoich męczenników i bohaterów, jednak intensywność prześladowań jest nieporównywalna. Jednak dzisiaj coraz większym problemem w Cerkwi rosyjskiej są konsekwencje „chorób dzieciństwa” związanych z gwałtownym wzrostem. Otóż kiedy wraz z pierestrojką przyszły pozwolenia na tworzenie parafii, nagle trzeba było znaleźć kilkanaście tysięcy duchownych. A nie było tylu seminariów, nie było kadry, nie było całego tego zaplecza. Działano więc w pośpiechu, bo nikt nie wiedział, czy za chwilę pozwoleń nie cofną. Wysyłano zatem na parafie kogokolwiek, byleby umiał czytać po cerkiewnosłowiańsku i był mężem jednej żony. Teraz ci niedokształceni duchowni robią sporo problemów zarówno doktrynalnych, liturgicznych, duszpasterskich, jak i dyscyplinarnych.

Przesłanie o pojednaniu – czego się po nim spodziewasz?

– Jeżeli chcemy mówić o jakiejś realnej zmianie w podchodzeniu do siebie Polaków i Rosjan, to ja osobiście uważam, że dotyczy to raczej Polaków. To Polacy mogą zacząć inaczej myśleć o Rosjanach, bo dla Rosjan Polska nie jest tematem szczególnie ważnym. Dysproporcja sił i potencjału między obu państwami jest tak ogromna, że radziłbym realizm w tej kwestii. Dzisiaj to Chiny, Europa Zachodnia czy USA cieszą się wielkim zainteresowaniem Rosji, a nie Polska. Czasy, gdy na dźwięk słowa „Polacy” Rosjanie drżeli i panikowali, dawno minęły, skończyły się wraz z upadkiem I Rzeczypospolitej.

To brzmi dosyć zaskakująco dla wielu z nas.

– Jest oczywiście krąg osób, które dialogiem i pojednaniem między narodami polskim i rosyjskim są zainteresowane, ale nie ma to wymiaru ogólnorosyjskiego. Natomiast fakt, że patriarcha Cyryl odwiedził Polskę, na pewno może w tej kwestii coś zmienić na korzyść, z czego osobiście bardzo bym się cieszył. Zbliżenie między narodami to jedno, ale zbliżenie między Kościołami to drugie. Czy nie jesteśmy dzisiaj skazani na siebie? – Ofensywa laickiego światopoglądu i głoszenie, już zupełnie otwarcie, tez sprzecznych z naturą i Bożym prawem – szczególnie w kontekście obyczajów – jest tym, co spycha nas na siebie (uśmiech). Faktycznie tylko nasze Kościoły stoją dzisiaj na straży ładu tradycji i zdrowego widzenia świata. Tak to już chyba jest. Trzeba jednak zdać sobie sprawę, że prawosławni są bardzo nieufni wobec katolików. Ta nieufność została pogłębiona przez niektóre decyzje Jana Pawła II, który w naszej ocenie działał zbyt pośpiesznie, chciał za dużo i naraz, bez należytego przygotowania. W tym kontekście wizyta patriarchy na pewno jest swego rodzaju nowym otwarciem w naszych relacjach. Jednak nie potrzeba tu zbytniego entuzjazmu, wystarczą cierpliwa praca i rozeznawanie woli Bożej.

Byłeś na Grabarce?

– Oczywiście, to moja pierwsza posada po wyświęceniu! Znam Grabarkę inną. Bez tłumów i dygnitarzy. Na uroczystości nie jeżdżę. Nie ma mnie kto tu zastąpić, to jedno, a drugie: oni tam sobie beze mnie na pewno poradzili. •

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy