• facebook
  • rss
  • Potrzebujemy siebie

    Ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 40/2012

    dodane 04.10.2012 00:15

    Wszystko zaczęło się 25 lat temu na fali wielkiego zainteresowania pomocą dla Polski ze strony Kościoła z RFN.

    Wszyscy pamiętamy TIR-y z darami i pierwsze znaki, że zachodni Niemcy nie są tacy straszni jak ich reżim maluje – mówi s. Anna Jarząbek, dyrektorka Prywatnego Gimnazjum i Liceum Sióstr Niepokalanek w Wałbrzychu. – Wtedy też zostały zapoczątkowane serdeczne więzi między diecezją w Padeborn a archidiecezją wrocławską. Kiedy tamtejszy biskup zaproponował kardynałowi Gulbinowiczowi wymianę międzyszkolną, ten zwrócił się do nas z zapytaniem o możliwości zorganizowania takiego spotkania. I tak się zaczęło.

    Tym razem inaczej

    Niemieckie Mallincrodt-Gymnasium w Dortmundzie jest wielką elitarną szkołą o ogromnym potencjale. Niemniej partnerskie relacje z dziesięć razy mniejszą szkołą niepokalanek są bardzo cenione przez wychowawców i uczniów. – Mimo że niemiecka szkoła organizuje wymianę międzyszkolną m.in. ze Szkotami, Włochami czy Francuzami – podkreśla siostra dyrektor.

    – A wszystko w imię budowania mostów – co podkreśla dyrektor Christoph Weishaupt, dla którego współpraca z nami jest przede wszystkim spotykaniem się w wymiarze wiary przekazywanej w naszych placówkach – dodaje siostra. Niemieccy uczniowie gościli w Polsce od 18 do 25 września. Zgodnie z utartym zwyczajem, cały jeden dzień spędzili u swych polskich gospodarzy w domach rodzinnych, byli także na wycieczce w Górach Sowich, cały dzień zwiedzali Wrocław oraz przyglądali się rytmowi i sposobom pracy w wałbrzyskiej szkole. Nowością był kilkudniowy pobyt w Krzyżowej. – Zależało nam na tym, ponieważ to miejsce jest symbolem pojednania i przebaczenia między naszymi narodami – wyjaśnia Ingrun Hoffman-Höch, nauczycielka.

    W cieniu, a raczej w blasku

    Krzyżowa na kilka dni stała się dla całej grupy żywą historią i dowodem na to, że nawet trudna przeszłość może rodzić owoce pokoju i zgody, jeśli tylko podejmie się wysiłek szukania tego, co łączy, a nie dzieli. Warsztaty, lekcje, zwiedzanie miejsca, które było świadkiem historycznej Mszy Pojednania, nie mogło pozostać obojętne. – Dla nas bardzo ważne było to, że jesteśmy katolickimi szkołami i wszystko, co się działo zarówno w przeszłości, jak i teraz, możemy oceniać i opromieniać nauką Ewangelii – zapewniał Josef Bogdoll, a przytakiwali mu pozostali wychowawcy z Dortmundu: Barbara Adamczyk i Jochen Heinrichs. – To nasz srebrny jubileusz współpracy, cenię sobie to bardzo, ale myślę, że warto nawiązać współpracę także z innymi narodami, np. z Węgrami – dodaje siostra. W wymianie wzięło udział 26 uczniów i uczennic z Niemiec i 20 Polek.

    Rozwijam się

    Aleksandra Grzduk, 18 lat – Dzięki wymianie szlifuję język, zarówno niemiecki, jak i angielski. W towarzyskich rozmowach wykorzystuję inne słownictwo niż na lekcjach. Muszę przyznać, że Niemcy lepiej mówią po angielsku, ale pewnie dlatego, że mają 5 godzin języka i na lekcjach posługują się wyłącznie angielskim. Katarzyna Bisaga, 15 lat – Polski stereotyp Niemca: zimny, zamknięty, na dystans, z zadartym nosem – w bezpośrednim kontakcie upada. Towarzyscy, uprzejmi, radośni i chętni do rozmowy – tak ich widzę dzięki tym kilku dniom spędzonym razem. Co jeszcze? U nas w szkole jest większa dyscyplina, tam luz. Karolina Kąkol, 18 lat – W wymianie uczestniczyłam 4 czy 5 razy i za każdym razem poznaję nowych ludzi. Co ważne, w dobie internetu, dzięki portalom społecznościowym, z wieloma kolegami i koleżankami z Niemiec utrzymuję kontakt. To pozwala ćwiczyć język i daje sporo satysfakcji.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół