• facebook
  • rss
  • Skrzydła anioła – warsztaty

    Ks. Roman Tomaszczuk

    dodane 28.10.2012 20:17

    Kościół otwarty na współczesność to także Kościół zdecydowany na zdrową konkurencję i współzawodnictwo w zabieganiu o uwagę człowieka.

    120 dzieci zapisało się na Uniwersytet Dziecięcy Unikids w Świdnicy. Mali studenci otrzymali indeksy, chodzą na wykłady i ćwiczenia, więc zbierają wpisy, liczą się z egzaminem. Mają po kilka lat, a już nie mogą wytrzymać bez dodatkowej wiedzy! W imię rozwoju połączonego z zabawą i profesjonalizmem (zajęcia prowadzą naukowcy z wiodących ośrodków akademickich w Polsce) rodzice zmobilizowali swoje pociechy, a one dały się porwać nauce. Kto by pomyślał, że jest to dzisiaj możliwe... A jednak. I co jeszcze? Są gotowi za to płacić.

    Tak! Są tacy rodzice, którzy w imię świetlanej przyszłości swoich dzieci są zdeterminowani, by rozwinąć w nich każdy talent, każdą smykałkę i każdy przebłysk inteligencji – bo wierzą, że to będzie procentować w przyszłości. 

    A teraz wyobraźmy sobie podobne zajęcia, ale nie z biologii, robotyki, geologii, matematyki czy chemii ale z... teologii. Angelologia, trynitologia, teodycea czy traktat De Deo Uno opakowane w atrakcyjną formę warsztatów (lepienie skrzydeł?, chodzenie drogami św. Tomasza z Akwinu?, a może ważenie duszy?). Czy to spotkałoby się z takim samym entuzjazmem rodziców jak dziecięcy uniwersytet? Znając stosunek dorosłych do katechizacji w szkole – trzeba byłoby w to wątpić. Ale z drugiej strony – widząc, jaką ogromną popularnością cieszy się Noc Kościołów – można byłoby zaryzykować ostrożny optymizm. 

    Zatem? Może warto dzisiaj zaprosić człowieka do ryzykownego odkrywania świata ducha? Jednak trzeba to zrobić umiejętnie, atrakcyjnie i w pełni profesjonalnie. Tandeta, amatorszczyzna i banał to grzech zaniedbania szczególnie dzisiaj niebezpieczny. Dlatego właśnie Benedykt XVI przypominał m.in. polskim księżom, że mają być specjalistami od Pana Boga, a całą resztę mogą sobie darować albo raczej na całą resztę mogą sobie pozwolić, gdy zostanie im trochę sił i czasu. Po czym? Po szczerej i ufnej osobistej modlitwie, po pełnym oddania studiowaniu Biblii i teologii, po godzinach spędzonych z wiernymi potrzebującymi kierownictwa duchowego albo po pełnych pasji poszukiwaniach języka, którym można głosić kerygmat – także tym wybrednym, wymagającym i zdecydowanym na maksymalizm. Jest ich wielu, tylko wciąż brakuje Dziecięcej Akademii Teologicznej, choć cieszy, i chwała pomysłodawcom, inicjatywa studium "Drogami wiary i rozumu" rozpoczęta przez świdnickie seminarium – ale to dla dorosłych.

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół