Nowy numer 16/2018 Archiwum

Listy od świętego

Kiedy wokół coraz więcej wyrośniętych krasnoludów w czerwonych kubrakach, są ludzie, dla których św. Mikołaj to przede wszystkim wartości.

Przyznaję, sam wiele razy przebierałem się za czerwonego krasnala z białą brodą – mówi Ryszard Nowak, społecznik znany w wałbrzyskiej dzielnicy Biały Kamień. – Cztery lata temu zorganizowaliśmy dla dzieci z dzielnicy po raz pierwszy Mikołaja w naszym kościele św. Jerzego i MB Różańcowej. To był dla mnie przełom. Zanim dzieciom zostały rozdane prezenty, były krótka liturgia oraz przypomnienie, kim był autentyczny św. Mikołaj. Co robił i dlaczego ludzie uznali go za świętego. – Niby każdy słyszał, że był biskupem, że pomagał ludziom – mówi R. Nowak. – Jednak w czasach komercjalizacji ten obraz został zatarty. Dla dzieci to jakaś bajkowa postać. Kiedy słuchałem o św. Mikołaju biskupie, pomyślałem, że musimy zmienić kilka rzeczy, bo zupełnie się zgubiliśmy. – Od tamtej pory nie przebieram się za czerwonego krasnoluda – tłumaczy. – Strój biskupa wymaga jednak pewnej powagi, dlatego teraz spotykamy się już tylko w kościele.

Ta wspaniała oprawa możliwa jest dzięki wielkiej przychylności naszego proboszcza, ks. Mariana Kujawskiego. W Kościele najlepiej widać wymiar duchowy. Nie chciałbym naciągać faktów, ale dla mnie był w tym jakiś palec Boży. Nasza świąteczna akcja zaczęła się bardzo rozwijać. Przybywa wolontariuszy i osób, które przekazują produkty do paczek. Co roku jest ich więcej. 4 lata temu rozdaliśmy ich kilkanaście. W tym roku przygotowujemy aż... 607 paczek dla dzieci! – Tu nie chodzi o populizm czy jakieś brawa – twierdzi pan Ryszard. – Na św. Mikołaju i pomocy dzieciom kariery się nie robi. Dzieci nie należą do PiS, SLD, PO czy Ruchu Palikota. U nas wszystkie są równe. Nie dzielimy ich także na biedne i bogate. Mielibyśmy odmówić jakiemuś dziecku spotkania ze św. Mikołajem tylko dlatego, że rodzice trochę lepiej zarabiają? Ludzi, którzy odkryli powołanie św. Mikołaja, jest więcej. Ot, choćby panie z biblioteki w Srebrnej Górze, które piszą listy w imieniu świętego. Kobiety chcą jednak zostać anonimowe, bo zbytnia popularność mogłaby pozbawić dzieci świątecznego czaru. – Na początku te listy przychodziły do Mikołajowa, w którym pewna pani na nie odpowiadała. Kiedy było ich coraz więcej, odpisywaniem zajęli się pracownicy naszej biblioteki – mówi pomocnica św. Mikołaja ze Srebrnej Góry. – W tym roku otrzymaliśmy już ok. 200 listów. Najczęściej są to dziecięce prośby o prezenty. Odpisuję im, jak idą św. Mikołajowi przygotowania do świąt, piszę żeby były grzeczne i dobre. Zdarzyło nam się wysłać też kilka paczek pod wpływem wzruszających listów, w których dzieci opisywały trudną sytuację w domu. Mamy też listy od dorosłych. Najczęściej o nic nie proszą, potrzebują po prostu komuś się wygadać. Brakuje im życzliwości, kontaktu z człowiekiem. Na każdy taki list odpowiadam indywidualnie. Myślę, że mało która z tych wszystkich osób spodziewa się odpowiedzi, dlatego tym większa jest moja satysfakcja z tego, że mogę komuś dać odrobinę radości. Praca na poczcie św. Mikołaja to duży obowiązek i trud, ale radość z dawania jest większa.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma