• facebook
  • rss
  • Dobro na cały rok

    Mirosław Jarosz


    |

    Gość Świdnicki 51-52/2012

    dodane 20.12.2012 00:15

    Caritas. Kiedy zbliżają się święta, organizacje prześcigają się w akcjach charytatywnych. Pamiętają o chorych, głodnych, ubogich i potrzebujących. W świetle kamer organizują loterie i zbiórki. Wyjątkowy czas jednak szybko mija, a wraz z nim spektakularne akcje. Chorzy, głodni, ubodzy i potrzebujący znowu skazani są na samych siebie. Na szczęście są tacy, którzy działają nie tylko doraźnie.

    Jedną z nielicznych organizacji, które udzielają permanentnej pomocy potrzebującym przez cały rok i w każdej kryzysowej sytuacji, nie pytając przy tym o żadne zaświadczenia i dokumenty, jest Caritas. Choć jest to organizacja globalna, na poziomie każdej diecezji działa jako samodzielna i niezależna struktura. Tylko w ten sposób można dopasować działania do potrzeb konkretnego terenu. Caritas Diecezji Świdnickiej, tak jak i sama diecezja, powstała zaledwie kilka lat temu. Jednak w ciągu tego krótkiego czasu udało się wypracować szereg dzieł, które stały się domeną jej działalności. To jadłodajnie, świetlice, szkoły i Warsztaty Terapii Zajęciowej. Warto w tym miejscu wyjaśnić, że w ramach diecezjalnej Caritas – jednak jako całkowicie odrębny podmiot – działa Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej Stacja Opieki Centrum Pielęgniarstwa Rodzinnego, Rehabilitacji i Opieki Paliatywnej. Każdego dnia udziela pomocy setkom osób chorych, szczególnie tych w podeszłym wieku. 


    Po prostu normalnie


    Co wyróżnia katolickie szkoły podstawowe w Świdnicy i Wirach? Z jednej strony można powiedzieć, że niewiele. Dzieci realizują program taki sam jak te w szkołach publicznych. Uczą się z tych samych podręczników. Przygotowują do takich samych egzaminów. Kluczowe jest to, że gdyby nie świdnicka Caritas, tych szkół po prostu by nie było. Kilka lat temu obydwie zostały przeznaczone do likwidacji. Dla samorządów rachunek ekonomiczny okazał się ważniejszy niż dobro dzieci i małych społeczności lokalnych. Dzięki Caritas dzieci nie muszą każdego dnia dojeżdżać wiele kilometrów do szkół i nie są anonimowe w przepełnionych klasach. – Dzięki klasom liczącym niewiele osób mamy możliwość indywidualnego pochylenia się nad każdym uczniem – wyjaśnia Irena Rymsza, dyrektor szkoły w Świdnicy. – Dzięki temu szkoła jest też bezpieczna, bo wszyscy się znają i są jak rodzina. Staramy się pielęgnować wartości chrześcijańskie. Mam nadzieję, że dzięki temu nasi absolwenci wyrosną na wrażliwych ludzi. 
Jak przekonuje I. Rymsza, wyjątkowy program wychowawczy szkoły opracowany został w trosce o wychowanie w duchu odpowiedzialności za siebie i innych, rzetelność i tolerancję, szacunek do osoby ludzkiej, w pełnym poczuciu bezpieczeństwa dziecka i kształtowania jego osoby w sferze moralnej, duchowej i fizycznej. Mimo że jest to szkoła niepubliczna, nauka w niej jest bezpłatna, dostępna dla wszystkich dzieci bez względu na miejsce zamieszkania i wyznanie. Co jeszcze wyróżnia szkołę? Poranna modlitwa przed lekcjami. Drobiazg? Niby normalna rzecz w katolickim kraju? Ale właśnie ze względu na tę normalność wielu rodziców wybrało właśnie tę szkołę i dowozi dzieci z odległych części miasta lub nawet spoza niego. Czują się bezpieczniej, wiedząc, że nikt nie będzie starał się przekonywać dzieci do ideałów sprzecznych z ich poglądami. Dzięki temu kryzys demograficzny omija placówkę. Odkąd znalazła się pod skrzydłami Caritas, ciągle rośnie liczba uczniów. Obecnie jest ich już ponad 100. Innym elementem, który wyróżnia katolickie szkoły, jest autentycznie równe traktowanie wszystkich uczniów. Ot, choćby w szkolnej stołówce, gdzie wszyscy bez pytania o dochody rodziców jedzą wspólnie za darmo obiad. Ta serdeczna atmosfera sprawia, że nawet dziesięcioro dzieci z domu dziecka z pobliskiej Bystrzycy czuje się tu w pełni akceptowanych przez rówieśników, co w innych szkołach nie było takie oczywiste. 


    Głodnych nakarmić


    Ze względu na to, że kilkanaście lat temu w byłym województwie wałbrzyskim, którego granice pokrywają się z obecną diecezją świdnicką, całkowicie zlikwidowano przemysły górniczy, włókienniczy i inne, bez pracy pozostały dziesiątki tysięcy ludzi. Mimo upływu lat nie wszystkim udało się znaleźć zatrudnienie. Dla niektórych powiedzenie „nie starcza na chleb” nie jest przenośnią, lecz faktem. Prowadzenie jadłodajni stało się więc nieoczekiwanie jednym z najważniejszych dzieł świdnickiej Caritas. Pod względem liczby wydawanych posiłków wyróżniamy się na tle całej Polski. Każdego dnia korzysta z nich ok. 1300 osób. Wydawane są w 7 jadłodajniach, szkołach i świetlicach. W ciągu każdego roku daje to sumę ponad 360 tysięcy posiłków. Uświadamiając sobie tylko to jedno działanie, widzi się, jak dalece kłamliwe są oszczerstwa rzucane pod adresem Kościoła i kapłanów o rzekomym pławieniu się w luksusach i niedbaniu o ubogich. Niestety, dzieje się tak często przy biernej postawie katolików. Warto to zmienić, pamiętając, że pomoc charytatywna jest jednym z filarów działalności Kościoła. 


    Zamiast na ulicy


    Świdnicka Caritas to również dwie świetlice środowiskowe i jedna socjoterapeutyczna. Każdego dnia korzysta z nich kilkudziesięciu młodych. – Przychodzą tu różne dzieci: znerwicowane, osamotnione, bo rodzice pracują do późnych godzin – mówi Danuta Jarosz prowadząca świetlicę socjoterapeutyczną w Świdnicy. – Przez realizację różnorodnych działań staram się je wyciszyć i zainteresować samorozwojem. Mamy sekcje: plastyczną, teatralną, botaniczną, porządkową. Niektóre z dzieci trzeba uczyć nawet najprostszych czynności i sprzątania po sobie. O dzieciach, które tu przychodzą, niektórzy mówią, że są trudne. Mo-
im zdaniem wystarczy poświęcić im po prostu czas, dać obecność, której inni im nie dają. Niektórzy nawet mnie pytają, jak to jest, że tutaj te urwisy są takie grzeczne, a gdzie indziej tak łobuzują. Trzeba być z nimi i dla nich. Takie możliwości stwarzają właśnie świetlice.
Gdyby nie działalność Caritas, kilkadziesiąt dzieci snułoby się po zakamarkach podwórek, a pozostając bez opieki, mogłyby szybko zejść na złą drogę. Można powiedzieć, że tych kilkadziesiąt dzieci to niewiele. Jednak nawet ze względu na nie warto to robić. 


    Powrót do społeczeństwa


    Jedyne jak dotąd Warsztaty Terapii Zajęciowej w powiecie kłodzkim powstały dzięki współpracy gminy, starostwa i Kościoła ze środków otrzymanych z PFRON-u, starostwa oraz Caritas Diecezji Świdnickiej. Ta placówka w Starym Wielisławiu zajmuje się 30 osobami niepełnosprawnymi. Przez siedem godzin dziennie w grupach pięcioosobowych mają zajęcia w pracowniach: gospodarstwa domowego, plastycznej, muzycznej, rękodzielnictwa, stolarstwa i komputerowej. Uczestnicy rozwijają swoje umiejętności, obejmujące czynności życia codziennego oraz zaradności osobistej poprzez wykorzystanie różnych technik terapii zajęciowej. Dzięki tym programom otrzymują wsparcie w przygotowaniu do życia w środowisku społecznym, komunikowaniu się, rozwijaniu umiejętności niezbędnych w samodzielnym życiu, a przede wszystkim w spotkaniach z drugim człowiekiem oraz odkrywaniu na nowo siebie i bliźnich. – Gdyby nie WTZ, ci ludzie siedzieliby zamknięci w domach, bierni, bez żadnych perspektyw – mówi Paweł Bartczak, kierownik WTZ w Starym Wielisławiu. – To, co uzyskali dzięki zajęciom, odmieniło ich życie. Byliśmy razem nad morzem i w Czechach. Dla większości z nich to pierwsze takie wyjazdy w życiu. Przede wszystkim zaś mają tu zajęcia i pracę, dzięki której czują, że nie są bezużyteczni. 


    Jeszcze więcej dobra


    Przed świdnicką Caritas kolejne wielkie dzieło. 7 stycznia 2013 r. przy ul. Westerplatte w Świdnicy zostanie otwarte Centrum Charytatywne. – To dla nas olbrzymie wyzwanie – wyjaśnia ks. Radosław Kisiel, dyrektor Caritas Diecezji Świdnickiej. – Olbrzymim zadaniem był już sam remont zabytkowego budynku, jednego z najstarszych w Świdnicy. Powstał on w XIII wieku obok kościoła Świętego Krzyża jako Komandoria Krzyżowców z Czerwoną Gwiazdą. Od tamtego czasu przez wieki służył Kościołowi jako szpital, ochronka dla dzieci czy jadłodajnia. Dzięki środkom Unii Europejskiej z Programu Rewitalizacji Miasta Świdnica mogliśmy zrealizować ten remont, którego koszt przekroczył 2 mln zł. W budynku tym miejsce znajdzie jadłodajnia, dwie świetlice socjoterapeutyczne, poradnia rodzinna dla małżeństw, poradnia psychologiczna i pedagogiczna. Miejsce spotkań zyskają też osoby starsze. Reasumując, będzie to baza do podejmowania i realizacji naszych kolejnych projektów. 
Oprócz dzieł realizowanych systematycznie przez świdnicką Caritas są także te organizowane sezonowo, jak choćby kolonie letnie dla Polonii ze Wschodu: Ukrainy, Białorusi, Litwy. Co roku uczestniczy w nich ok. 250 dzieci. To również wszelka pomoc w sytuacjach losowych i kryzysowych. Po ostatniej powodzi w Kotlinie Kłodzkiej nasza Caritas dostarczyła potrzebującym setki ton żywności i rozmaitych innych niezbędnych produktów. Niemal od podstaw wyremontowała 10 domów. 
– To nasze wspólne dzieło, całego Kościoła – przekonuje ks. Radosław Kisiel. – Dlatego warto, byśmy wszyscy czuli się za nie odpowiedzialni. W tym miejscu dziękuję wszystkim ofiarodawcom. Dziękuję prezydentom i burmistrzom miast, którzy włączają się w nasze dzieła. Przede wszystkim zaś wszystkim ludziom dobrej woli, którzy nas wspierają – dodaje. – Przez dzieła Caritas budujemy cywilizację miłości, która rozpoczęła się z chwilą narodzin Jezusa Chrystusa w stajence betlejemskiej. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół