• facebook
  • rss
  • Labradoodlusiowo

    dodane 24.01.2013 00:15

    – W tej książce widać przede wszystkim nadzieję, która jest w człowieku, mimo iż doświadcza nas cierpienie – mówi ks. Łukasz Ziemski. – Jest nie tylko wzruszająca, ale skłania do postawienia sobie pytania: co jest w życiu ważne?

    W Zespole Szkół z Oddziałami Integracyjnymi w Wałbrzychu 17 stycznia odbyła się prezentacja książki Maćka Lazara „Labradoodlusiowo”. Maciek bardzo kochał szkołę, do której uczęszczał. Dlatego jego książka będzie cegiełką na rzecz działającego przy szkole stowarzyszenia „Bez barier” niosącego pomoc dzieciom niepełnosprawnym.

    Ważna prawda

    U Maćka dość wcześnie wykryto nowotwór mózgu. W wyniku operacji w wieku 5 lat stracił wzrok. Mimo olbrzymiego zaangażowania rodziców, którzy zrobili wszystko, by mu pomóc, Maciek umarł w maju ubiegłego roku. Ci, którzy go znali, rodzice, lekarze, znajomi podkreślają, że nie żalił się na swój los, choć był przytłoczony cierpieniem. Główne przesłanie tej książki, to właśnie nadzieja i odkrycie tego, co w życiu ważne. Maciek, żyjąc zaledwie 14 lat, odkrył to: miłość do rodziny i więzy, które ja łączą.

    To przełożyło się również na relacje do psa, którego bardzo chciał i którego w końcu otrzymał. Jak tłumaczy ks. Ziemski, dzięki wydaniu książki udało się przekroczyć barierę życia i śmierci. – Maciek, choć wierzymy, że jest już u Pana Boga, żyje w naszej pamięci i wspomaga dzieła, które są realizowane przez stowarzyszenie „Bez barier” – mówi kapłan. – Osobiście zaangażowałem się w powstanie tej publikacji z potrzeby serca. Chodziło o wsparcie duchowe rodziców Maćka, ukazanie niezwykłości żyjącego tak krótko wspaniałego człowieka oraz pomoc szkole.

    Prawdziwa integracja

    Książka składa się z dwóch części. Pierwsza to opowiadanie Maćka o psie i spełnionym marzeniu. Opisuje w nim przyjaźń, jaka łączyła go z psem przewodnikiem, którego otrzymał od fundacji „Mam marzenie”. Czytając to opowiadanie, odkrywamy niezwykłą delikatność Maćka. Chłopiec nie tylko znosił mężnie cierpienie związane z chorobą nowotworową i utratą wzroku, ale dla swojego otoczenia był przykładem dobroci, miłości i przyjaźni. Świadectwem tego jest druga część publikacji, którą stanowią listy kolegów ze szkoły napisane do Maćka po jego śmierci. – To bardzo istotna część tej książki – dodaje ks. Ziemski – Kiedy Maciek umierał, poproszono mnie o odprawienie Mszy św. w jego intencji. Uczestniczyli w niej wszyscy uczniowie Zespołu Szkół Integracyjnych. Było ponad tysiąc osób, a mimo wszystko ja w swoim kapłaństwie nie widziałem jeszcze na twarzach dzieci i młodzieży takiego skupienia. To nie smutek czy płacz, ale autentyczne poruszenie wewnętrzne. Modliliśmy się wtedy nie o zdrowie, ale o wypełnienie woli Boga i umiejętność jej przyjęcia przez nas. To było bardzo wzruszające. Owocem tego są właśnie te listy. Pokazują, jak dzieci odebrały cierpienia swojego kolegi. Myślę, że w tym miejscu najlepiej uwidacznia się idea szkoły integracyjnej. Widać, jak dzieci niepełnosprawne uczą dzieci sprawne właściwego oceniania, co w życiu jest naprawdę ważne.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół