• facebook
  • rss
  • Z Bogiem od kołyski

    Ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 08/2013

    dodane 21.02.2013 00:15

    Sposób na długowieczność: dieta, ćwiczenia, medytacja? – tym razem nic z tych rzeczy.

    – Opiekowałam się panią Józefą 7 lat i 7 miesięcy. Poznałam ją jako ogromnie pogodną i mądrą kobietę. Bardzo doświadczona przez życie, ale wierna Panu Bogu. Do niedawna pisała piękne listy, a przecież ukończyła zaledwie dwie i pól klasy wiejskiej szkółki podstawowej. Dobre życie jest jednak cenniejsze od uniwersyteckich dyplomów. Marianna Jeziorowska – Poznałam panią Józefę już jako sędziwą kobietę. Pomogłam jej odszukać tego przyszywanego wnuczka-księdza. Podziwiam ją za sprawność fizyczną i umysłową. Sama mam prawie osiemdziesiątkę, ale życzyłabym sobie kolejnych dwudziestu lat w takiej kondycji jak pani Józefa. Myślę, że jej przywiązanie do Boga i oddanie Mu każdej chwili naprawdę trzyma ją przy życiu.

    Życie trudne i pracowite, życie na roli – to zaprawia ciało – mówi Józefa Konieczna, mieszkanka Świdnicy, który lada moment skończy sto lat życia. – Mąż zmarł w 1963, miał 59 lat. Pochowałam już córkę i synową. Mam troje dzieci, sześcioro wnucząt i sześcioro prawnucząt. Radości jest z nimi pod dostatkiem. Ale to wtedy, gdy mnie odwiedzą – opowiada. Mieszka na Zarzeczu od 1995 r. Przyjechała do syna spod wołowskiej wsi, gdy zaniemogła na nogi. Dolegliwość nie pozwala na spacery i modlitwę w kościele, dlatego od samego początku co miesiąc odwiedza seniorkę kapłan z Najświętszym Sakramentem. Przewinęło się przez jej mieszkanie już kilku duszpasterzy, jednak tylko dla jednego ma specjalne miejsce w swoim sercu, nazywa go swoim wnukiem, tak dobrze się rozumieli. – Ale jaki by nie przyszedł, to zawsze przynosi Tego Najważniejszego, bez którego trudno żyć – podsumowuje wyliczankę pani Józefa. Kiedy ma odpowiedzieć na sakramentalne pytanie: „Jaki ma pani przepis na długowieczność?”, odpowiada: – Jedynie Pan Bóg mnie trzyma przy życiu, a pomaga Mu Radio Maryja. Bez tego radyj- ka to bym oszalała – zapewnia. Audycji słucha właściwie non stop. To jedyna pewna obecność w ciągu dnia. Jasne, jest syn, są znajome, ale tylko na chwilę. Radio gra jej bez przerwy. – Katechezy, modlitwy, Msza św. i cudowne godzinki albo te „Rozmowy niedokończone” – co ja bym bez tego zrobiła? – ocenia. Kiedy zaczyna opowiadać o swoim długim życiu, o dwóch wojnach, które przeżyła, o biedzie, o służbie w mieście, o podróży na „dziki Zachód” i o komunistycznej codzienności, jak refren przewija się: „Ale Bóg mnie wspierał, bez Niego nie dalibyśmy rady”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół