• facebook
  • rss
  • Jeszcze bez duszy

    Ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 10/2013

    dodane 07.03.2013 00:15

    Tutaj mają bezpieczną przystań, bo codzienność czasami przypomina szalejącą burzę.

    Świetlica socjoterapeutyczna dla dzieci działa już od dziesięciu lat. Do niedawna jej siedzibą była plebania parafii pw. św. Andrzeja Boboli. Od kilku tygodni dzieci muszą odnaleźć się w nowym obiekcie. Poświęcone i oddane do użytku 11 stycznia Centrum Charytatywne Caritas Diecezji Świdnickiej nabiera bowiem powoli rozpędu w swej działalności.

    Kto ty jesteś?

    Świetlica pod starym adresem z biegiem czasu stała się placówką nie tylko dla dzieci z rodzin dysfunkcyjnych, ale także dla innych, które czekając na zapracowanych rodziców, po szkole włączały się w program zajęć. Świetlica jest bowiem czynna od poniedziałku do piątku w godzinach od 13 do 18.

    – To przede wszystkim z powodu tych rodziców, którzy oddawali nam dzieci pod opiekę ze względu na godziny swojej pracy, nasze przenosiny do nowej siedziby nie były łatwe – uśmiecha się Danuta Jarosz, wychowawczyni. – Co więcej – sama miałam dylemat. Bałam się, że zabraknie w okolicy Starego Miasta dzieci potrzebujących nas . Nic podobnego. Tylko przez pierwsze kilka dni działalności w oknie wisiała kartka informująca o zapisach do świetlicy. – Mamy już komplet dzieci – cieszy się druga wychowawczyni Natalia Myślińska. – Niektóre są jeszcze ze starego miejsca, bo Caritas nie chciała zostawić tamtych rodziców w trudnej sytuacji, dlatego codziennie bus przywozi nam z Wałbrzyskiej grupę dzieci.

    Co tu robisz?

    – Nowa siedziba nie ma jeszcze duszy – przyznaje pani Danuta. – Ale robimy wiele, by to miejsce oswoić. Przede wszystkim modlimy się, tak jak wcześniej Koronką do Bożego Miłosierdzia w Godzinie Miłosierdzia. Codziennie. Poza tym ozdabiamy mury swoimi pracami. Myślę, że wiele da nam wiosna, a potem lato, bo ogród i park, które są blisko, to dobry teren na zabawę i spacer – mówi. Dzieci w świetlicy codziennie jedzą ciepły posiłek i podwieczorek. Mają zajęcia wyrównawcze z angielskiego i informatyki. – Bardzo lubią zajęcia plastyczne i gry planszowe – mówi Natalia Myślińska. – Uczymy się także sprzątać i dbać o rzeczy oddane do naszej dyspozycji. Zabawa z komputerem jest limitowana. Wolimy, gdy dzieci muszą uczyć się relacji interpersonalnych, bo często są one zaburzone – dodaje. – Przymierzamy się też do organizacji zajęć tanecznych i muzycznych – zapowiada D. Jarosz. – Tymczasem rozwijamy swoje talenty aktorskie. Po jasełkach, które wystawialiśmy nawet dla naszego biskupa, teraz pracujemy nad misterium pasyjnym.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół