• facebook
  • rss
  • SOS – Słowo o Słowie

    ks. Roman Tomaszczuk

    dodane 13.04.2013 22:58

    Przedstawiamy Państwu nową formułę "Światła Słowa". Życzymy owocnego czytania i oglądania. Przy okazji zapraszamy do poszukiwania nowego tytułu dla cyklu. Propozycje prosimy przesyłać na: swidnica@gosc.pl

     

    SOS czyli słowo o Słowie
    Kamil Gąszowski

    Komentarz historyczno-kulturowy do J 21,1-14:

    1 Jezus ukazał się nad Morzem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: 2 Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. 3 Szymon Piotr powiedział do nich: "Idę łowić ryby".

    Łowienie nocą było czymś zupełnie zwyczajnym. Apostołowie znali się na rybołówstwie, wiedzieli, że na Jeziorze Galilejskim, tutaj zwanym Morzem Tyberiadzkim, nocny połów jest najbardziej opłacalny. Rano można było sprzedać ryby na targu.

     4 A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. 5 A Jezus rzekł do nich: "Dzieci, czy macie co na posiłek?" Odpowiedzieli Mu: "Nie". 6 On rzekł do nich: "Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie". Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć.

    Wyraźnie zaznaczono, że ciało Jezusa po zmartwychwstaniu ma inne właściwości. Trudno dociekać, dlaczego nie można było Go rozpoznać na pierwszy rzut oka. Sieci były zrobione ze sznurków wykonanych z konopi lub lnu.

    7 Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: "To jest Pan!" Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę był bowiem prawie nagi i rzucił się w morze.

    Połów jest zdumiewający szczególnie dla doświadczonych rybaków. Po ludzku żądanie zarzucenia sieci po nocnej porażce jest absurdalne. Jako nagiego określano już człowieka, który zdjął wierzchnią szatę, pozostając w szacie spodniej lub przepasce na biodrach.

    8 Reszta uczniów dobiła łodzią, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko tylko około dwustu łokci.

    Dwieście łokci to około 45 metrów, to zbyt daleko, by dotrzeć do brzegu, brodząc w wodzie. Musiał więc kilkanaście metrów przepłynąć.

    9 A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. 10 Rzekł do nich Jezus: "Przynieście jeszcze ryb, któreście teraz ułowili".

    Mimo że sprawcą połowu jest Jezus, to jednak daje uczniom możliwość podzielenia się nim. Wyraża w ten sposób swój szacunek dla ich pracy.

    11 Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości sieć się nie rozerwała.

    Różne są pomysły, by wytłumaczyć liczbę złowionych ryb. Św. Hieronim sugerował, że tyle gatunków ryb żyło wtedy w jeziorze. Nie wydaje się to jednak prawdopodobne. Przyjmuje się, że uczniowie byli pod takim wrażeniem zdarzenia, że policzyli złowione ryby. Był także dowód, że Jezus obdarował ich ponad potrzeby, jakie mieli.

    12 Rzekł do nich Jezus: "Chodźcie, posilcie się!" Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: "Kto Ty jesteś?" bo wiedzieli, że to jest Pan. 13 A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im podobnie i rybę. 14 To już trzeci raz, jak Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał.

    Jezus przyjmuje rolę gospodarza domu czy głowy rodziny, do których należało łamanie i rozdawanie chleba.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół