Nowy Numer 8/2018 Archiwum

Piotr Klawer. Echo odpowiada

Pomógł tysiącom czarnoskórych niewolników. Teraz siostry klawerianki pomagają ich potomkom.

Kto uwierzy, że na świecie kwitnie niewolnictwo? Szacunkowe dane mówią, że 200 mln ludzi jest nadal niewolnikami, w tym 5 mln dzieci. Ale to tylko czubek lodowej góry. Bo nikt nie potrafi zliczyć niewolników seksu, konsumpcjonizmu, długów i pracy.

Wojna o dusze

Właśnie mija 150 lat, odkąd na świat przyszła bł. Maria Teresa Ledóchowska, hrabianka i dama dworu księżnej Toskanii. Kobieta nieprzeciętna, wszechstronnie utalentowana, przed którą świat stał otworem, ale ona wiedziała, że pragnie jeszcze więcej. – Co zrobiła? – pyta s. Anastazja, przełożona domu zakonnego klawerianek w Świdnicy. – Pozwoliła, żeby Bóg robił swoje, a ona przyjmowała Jego wolę. Dlatego hasło „miłość, wolność, równość i sprawiedliwość” postanowiła wcielić w życie. Hasło to głosił kardynał, zwany prymasem Afryki, Karol Lavigerie – człowiek, który walczył o zniesienie niewolnictwa na Czarnym Lądzie.

Poświęcił się temu bez reszty, a w młodej kobiecie z wyższych sfer znalazł sprzymierzeńca. – Na początku niezwykły żar, z jakim Maria Teresa głosiła konieczność zniesienia niewolnictwa, zaskakiwała, a nawet przerażała dworskie przyjaciółki i rodzinę – mówi s. Anastazja. – Niełatwo było znaleźć u Europejczyków zrozumienie dla sprawy. Maria Teresa miała intuicję, jak się wziąć do pracy – dodaje. Swoją walką o dusze zarażała inne kobiety: wrażliwe, współczujące, same doświadczające trudności życia, szybko dające się przekonać, że pomoc anonimowym czarnoskórym ma sens. – Dzisiaj idziemy tą samą ścieżką – zapewnia s. Anastazja i opowiada o świeckich współpracownikach w klaweriańskim dziele. To przede wszystkim kobiety, które mimo codziennych trudności i problemów mają serce dla misji. – Ponieważ są zaprawione w walce o swoje dzieci i wnuki, rozumieją tych, którzy głoszą Ewangelię w krajach misyjnych – dopowiada klawerianka.

Razem, jak zwykle, można więcej

Maria Teresa to najstarsze z dziewięciorga dzieci Polaka i Szwajcarki – Antoniego i Józefiny Salis-Zizers. Hrabia Ledóchowski przekazał swoim potomkom miłość do Boga i ojczyzny. Pobożne wychowanie, wspólna rodzinna modlitwa, wzór samych rodziców w posłuszeństwie i wypełnianiu woli Bożej nie mógł nie wpływać na osobowość dzieci. – Maria Teresa, jak każda młoda dziewczyna z jej klasy społecznej, lubiła elegancję, zabawy, teatr i podróże – mówi s. Krystyna, także ze Świdnicy. – Miała sporo talentów: pisała sztuki teatralne, malowała, grała na instrumentach, nie dziwi zatem jej kariera dworska. Niemniej była pod silnym wrażeniem decyzji swej siostry Julii, która wstąpiła do klasztoru urszulanek w Krakowie, i brata Włodzimierza, który wybrał kapłaństwo w Towarzystwie Jezusowym – dodaje. Kiedy w 1886 r. na dworze w Salzburgu spotkała dwie siostry franciszkanki misjonarki Maryi, ich opowieść o misjach tak mocno poruszyła jej serce, że odtąd nie mogła znaleźć sobie miejsca. – Uznała swoje życie za raczej puste.

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy