• facebook
  • rss
  • SOS - Nie czekając na Zaduszki

    ks. Roman Tomaszczuk

    dodane 08.06.2013 06:10

    Nic się nie zmieniło. Kiedy śmierć wchodzi w świat naszych bliskich, sąsiadów, znajomych, porzucamy wszystko, by towarzyszyć najbliższym zmarłego.

    Komentarz egzystencjalny (63 sekundy):

    SOS - słowo o Słowie. 10 NIEDZIELA ZWYKŁA
    Kamil Gąszowski
    Komentarz historyczno-kulturowy do Łk 7,11-17:

    Dzisiaj śmierć nie budzi w człowieku już obrzydzenia – dzięki Jezusowi jest tajemnicą przejścia   Dzisiaj śmierć nie budzi w człowieku już obrzydzenia – dzięki Jezusowi jest tajemnicą przejścia ks. Roman Tomaszczuk /GN Wkrótce potem udał się do pewnego miasta, zwanego Nain; a szli z Nim Jego uczniowie i tłum wielki. Gdy zbliżył się do bramy miejskiej, właśnie wynoszono umarłego – jedynego syna matki, a ta była wdową. Towarzyszył jej spory tłum z miasta.

    Nic się nie zmieniło. Kiedy śmierć wchodzi w świat naszych bliskich, sąsiadów, znajomych, porzucamy wszystko, by towarzyszyć najbliższym zmarłego.

    Dla wdowy śmierć syna mogła oznaczać zdanie na łaskę i niełaskę obcych ludzi. Wtedy nie było emerytur. Chyba, że miała innych krewnych, którzy wzięliby ją na utrzymanie.

    Na jej widok Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: »Nie płacz!«.

    Zwyczajowo matka zmarłego szła na samym przedzie konduktu żałobnego. Jezus, ingerując w obrzędy pogrzebu, naraża się na gniew ludzi.  

    Potem przystąpił, dotknął się mar – a ci, którzy je nieśli, stanęli – i rzekł: »Młodzieńcze, tobie mówię wstań!«.

    Jezus znowu prowokuje. Dotknięcie mar narażało Go na nieczystość rytualną, trwającą przez cały dzień. Był to najgorszy rodzaj nieczystości w judaizmie.

    Zmarły usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce.

    W Palestynie nie używano zamkniętych trumien. Zmarłego niesiono na specjalnych noszach. Pogrzeb musiał odbyć się szybko, by uniknąć odoru rozkładającego się ciała.

    A wszystkich ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: »Wielki prorok powstał wśród nas, i Bóg łaskawie nawiedził lud swój«. I rozeszła się ta wieść o Nim po całej Judei i po całej okolicznej krainie.

    Wskrzeszenia zmarłych były oczywiście bardzo rzadkie. Żydzi znali historię Eliasza i Elizeusza, którymi Bóg posłużył się, by przywrócić ludzkie życie. Były to jednak zamierzchłe czasy, dlatego naoczni świadkowie są tak poruszeni.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół