• facebook
  • rss
  • Motyw przewodni – serce

    dodane 20.06.2013 00:15

    Od trzydziestu lat tworzy oblicze Świdnicy – zarówno to kościelne, jak i społeczne.

    Nie dziwi zatem, że władze miasta odznaczyły ks. Kazimierza Jandziszaka najwyższą godnością: Honorowego Obywatela Miasta Świdnicy, a papież Benedykt XVI nadał mu godność protonotariusza apostolskiego (infułata).

    Mury mają serce

    Mieszkańcy miasta kojarzą go przede wszystkim z budową potężnego kościoła pw. NMP Królowej Polski na Osiedlu Młodych. Jednak parafianie znają go lepiej. Wiedzą bowiem doskonale, że zanim powstała świątynia, proboszcz budował kościół w ludziach. – To wierzący ksiądz – mówi o nim Andrzej Markiewicz, przyjaciel duchownego, swego czasu kościelny w parafii. – Raczej kapliczny, bo wtedy była tylko nasza kaplica – prostuje. – Ale w tej kaplicy gromadził się prawdziwy Kościół.

    To nie była prowizorka, to było na serio, na poważnie i z wielką miłością. Gdyby nie ta wspólnota wiary, nie byłoby dzisiaj tak wspaniałego kościoła – zapewnia i z zapałem opowiada o doskonałej organizacji pracy przy wznoszeniu murów. – Ale to była współpraca opierająca się na zaufaniu, jakie miał do fachowców, przede wszystkim do śp. Romana Pasyka, kierownika budowy kościoła. Irena Krakowska opiekująca się świątynią zauważa, że ks. Kazimierz Jandziszak umie wyważyć proporcje między zaangażowaniem w sprawy materialne a troską o sprawy duchowe. – Nie mam wątpliwości, że te pierwsze są podporządkowane drugim – mówi. – Rozumie bowiem, że sacrum domaga się odpowiedniej oprawy. Cieszę się, że nasz infułat zostaje wśród swoich, bo my jesteśmy jego prawdziwą rodziną. Nowemu proboszczowi będzie służył radą i doświadczeniem oraz znajomością środowiska. To bezcenne.

    Serdeczna codzienność

    – Ma serce na dłoni – mówi o infułacie Małgorzata Kowalska, doradczyni życia rodzinnego, znająca infułata od lat. – Jego wizja pracy duszpasterskiej opiera się nie tylko na solidnych podstawach teologicznych i socjologicznych, ale przede wszystkim na miłości do Kościoła. To brzmi górnolotnie, ale nie potrafię tego inaczej określić. A co ważniejsze, przez ten pryzmat patrzę także na jego gwałtowne reakcje, które niekiedy budzą strach i mogą ludzi do niego zrażać, jednak infułat nigdy nie chce zaszkodzić komukolwiek. Tego jestem pewna. Przekonałam się o tym na przykładzie narzeczonych, których przygotujemy do małżeństwa. Infułat nie boi się stawiać wymagań, co często nastawia młodych negatywnie do niego, ale to tylko pierwsza emocjonalna reakcja. Bo zaraz potem widzą wyciągniętą w ich kierunku pomocną rękę. Infułat jest ojcem, który wie, co dla dziecka jest dobre, a co lepsze. Myślę, że swoje powołanie rozumie on jako towarzyszenie we wzrastaniu, zarówno w człowieczeństwie, jak i w wierze – dodaje. Podobne zdanie ma o odchodzącym na emeryturę kapłanie inna parafianka, Urszula Dziedzic. – To jest jeden z najmądrzejszych księży, jakich w życiu spotkałam – zaczyna swoją charakterystykę. – Ma bowiem nie tylko wiedzę teologiczną, jest erudytą, orientuje się we wszystkich tematach społecznych, politycznych i eklezjalnych i potrafi to wszystko połączyć z wrażliwością na sytuację konkretnego człowieka. Liczy się z jego aktualną kondycją. On nie pracuje z masą, tłumem, ale z indywidualnymi osobami. Tak jest w kancelarii, w zakrystii, w urzędzie, na festynie czy podczas spotkania kombatantów lub policjantów, których jest duszpasterzem.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół