• facebook
  • rss
  • Spełniona obietnica

    Ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 29/2013

    dodane 18.07.2013 00:15

    O miłości do violi da gamba, polskiej prowincji i o tym, czego w żadnym wypadku nie można przeoczyć, mówi Ryszard Wawryniewicz, prezes Fundacji im. Jana Sebastiana Bacha w Świdnicy.

    Ks. Roman Tomaszczuk: Jest Pan kojarzony przede wszystkim z polityką – skąd zainteresowanie Bachem?

    Ryszard Wawryniewicz: Nie samą polityką żyje człowiek… Muzyką klasyczną zainteresowałem się jako młody człowiek, przeszło trzydzieści lat temu. Byłem wiernym słuchaczem powstałej wówczas Filharmonii Wałbrzyskiej, jeździłem na koncerty Wratislavii Cantans. I kiedy podczas pewnego spotkania w 2000 roku ks. Waldemar Pytel i Jan Tomasz Adamus zaproponowali mi współpracę przy zorganizowaniu pierwszego Festiwalu Bachowskiego, nie wahałem się ani chwili.

    Co Pana najbardziej porusza w muzyce baroku?

    By odpowiedzieć na to pytanie, posłużę się cytatem słynnego angielskiego malarza, sir Thomasa Gainsborougha. Ten przyjaciel ostatniego wielkiego wirtuoza violi da gamba Carla Friedricha Abla pisał w liście z 1772 r.: „Jestem chory od portretów i pragnę tylko wziąć mą violę da gamba i wywędrować do jakiejś słodkiej wioski, gdzie będę mógł malować́ pejzaże i cieszyć́ się resztką życia w spokoju i beztrosce”. Wyrafinowana barokowa muzyka niesie ze sobą obietnicę i jednego, i drugiego.

    Którzy wykonawcy Festiwalu Bachowskiego są Panu najbliżsi w tym roku?

    Jestem wielbicielem muzyki na violę da gamba – instrument, który po ponad dwóch wiekach zapomnienia przeżywa obecnie swój renesans. W Europie doby odrodzenia i baroku, czyli między końcem XV wieku a rewolucją francuską, lutnia i viola da gamba odgrywały podobną role, jak w wieku XIX fortepian, a bliżej naszych czasów gitara elektryczna. Ten instrument brzmiący „niemal jak ludzki głos” często używany był do towarzyszenia sytuacji „przejścia” między życiem i śmiercią, między naszą kondycją człowieka śmiertelnego a mistycznym transem. W rękach wirtuoza potrafi wyrazić całą paletę ludzkich uczuć. Dlatego też z niecierpliwością czekam na koncert znakomitych włoskich muzyków – gambisty Vittoria Ghielmiego, nazywanego „alchemikiem dźwięku” i lutnisty Luki Pianki (27 lipca). Ale obok nich wystąpią na festiwalu także zespoły złożone z młodych, polskich muzyków, grających na tych instrumentach – Ensemble Gambasada (29 lipca), Ensemble Fernabucco (23 lipca), Ensemble Extempore (24 lipca) – już reprezentujących wysoki poziom. Czekam również na koncert Capelli Cracoviensis (27 lipca) wraz ze znakomitym włoskim skrzypkiem Giulianem Carmignolą – po pierwsze ze względu na fakt, że w programie koncertu znalazły się koncerty Antonia Vivaldiego, a po drugie dlatego, że po raz pierwszy w Świdnicy można będzie posłuchać muzyki wykonywanej na skrzypcach słynnego cremońskiego lutnika Stradivariusa – na takim bowiem instrumencie, pochodzącym z 1732 roku, gra Giuliano Carmignola. I oczywiście Bach – jego motety i kantaty wykona w tym roku Orkiestra Festiwalowa pod dyrekcją Fabia Bonizzoniego (1 i 3 sierpnia). Sądzę natomiast, że dużą niespodzianką dla tych wszystkich, którzy uważają, że muzyka klasyczna jest nudna, będzie koncert francuskiego zespołu Le Poème Harmonique (2 sierpnia) Vincenta Dumestre’a czy awangardowy spektakl Cezarego Tomaszewskiego „Nobody Ever Liked It” (25 i 26 lipca).

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół