• facebook
  • rss
  • Jednak normalni

    dodane 18.07.2013 00:15

    Jacek z Pieszyc, Marcel i Kamil z Kluczborka, Wojtek z Dzierżoniowa, Patryk z Jedliny-Zdroju, Paweł z Miękini – pomagają elżbietankom z Wlenia.

    To już sprawdzona formuła: zamiast siedzieć w zakładzie i czekać na oficjalne rozpoczęcie urlopów, wychowankowie i wychowawcy aangażują się w pomoc harcerstwu, a od roku także siostrom prowadzącym we Wleniu Ośrodek Rehabilitacyjno-Opiekuńczy. – To nasza czwarta wizyta u sióstr – mówi Wojciech Frankowicz, dyrektor szkoły przy Zakładzie Poprawczym i Schronisku dla Nieletnich w Świdnicy. Wspomina też bożonarodzeniowe i feryjne odwiedziny związane już nie tyle z pracą, ile z wypoczynkiem i relaksem u gościnnych sióstr elżbietanek. – W lipcu ubiegłego roku pracowaliśmy przy remoncie obiektu należącego do sióstr, w tym roku porządkujemy ogród i naprawiamy mur – zaznacza Grzegorz Zając, poprawczakowy kierownik warsztatów, w których wychowankowie przyuczają się do zawodu ślusarza, stolarza czy budowlańca.

    – Dla chłopaków jest to okazja uczenia się szacunku wobec ludzi chorych i w podeszłym wieku. Praca zawsze ma wymiar resocjalizacyjny, pozwala im także nawiązywać inne niż w zakładzie relacje między sobą. Klimat wolności działa bowiem stymulująco na rozwój empatii, solidarności, współpracy w zespole czy odpowiedzialności – dodaje Ryszard Wiśniowski, zakładowy psycholog. A sami wychowankowie uczciwie wykorzystują okazje do nowych doświadczeń. Jacek naprawił kosiarkę i skosił trawniki; Marcel rozebrał stary płot i przygotował teren pod nowy; Wojtek cieszy się, że zamiast nudzić się w poprawczaku, robił coś pożytecznego dla sióstr i chorych, dla Kamila pobyt we Wleniu był zwieńczeniem resocjalizacji, dzisiaj jest już na wolności; Patryk docenił swoich kolegów, których mógł poznać w wolnościowych warunkach, wreszcie Paweł chwalił sobie dobre jedzenie i cieszył się, że nie było śniegu, bo podczas zimowego pobytu u sióstr sporo namęczył się z biegówkami. – Tym razem graliśmy w piłkę (miejscowa drużyna nieźle nam dokopała, ale oni grają w okręgówce), jeździliśmy na basen (pogoda była bardzo dobra), wdrapaliśmy się na Szrenicę, podziwialiśmy ogromną tamę w Pilichowicach – wylicza. Nade wszystko jednak – zarówno dla sióstr, jak i pensjonariuszy zakładu rehabilitacyjnego – postawa chłopaków była świadectwem ich kultury, normalności i pracowitości – wbrew obiegowym opiniom na temat „poprawczaków”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół