• facebook
  • rss
  • Zbawienna gościnność

    Aleksandra Wolnik

    |

    Gość Świdnicki 29/2013

    dodane 18.07.2013 00:15

    Zaczęło się od najbardziej oczywistego gestu dla chrześcijan – od wspólnej modlitwy. Po polsku i po niemiecku. Razem.

    Przyjeżdżają, bo czują się mile widziani. Sprawdzianem naszego chrześcijaństwa jest gościnność, dlatego kimkolwiek jesteśmy i ktokolwiek puka do naszych drzwi, mamy mu otworzyć i odnieść się z życzliwością. Mnie jako kapłanowi to się udaje – przyznaje ks. Marian Maluk, proboszcz parafii św. Barbary w Stoszowicach. Od kilkudziesięciu lat, podobnie jak do innych okolicznych miejscowości, regularnie przyjeżdżają tu Niemcy, dla których te tereny – jak sami mówią – są ojczyzną. Tu się urodzili i wychowali, a teraz mimo trudnej przeszłości chętnie odwiedzają swoje rodzinne domy i często przyjaźnią się z mieszkającymi w nich polskimi rodzinami. Z ciekawością przyglądają się wszelkim inicjatywom we wsi, czasem nawet sami je wspierają.

    Trwałe więzy

    Od 2008 roku, od kiedy ks. Marian jest proboszczem, relacje polsko-niemieckie nabrały rozpędu i barwności. Z bardzo prostej przyczyny – znajomości języka niemieckiego, bariery, która najczęściej jest podstawą niechęci i zaniechania wszelkich relacji z cudzoziemcami. W tym przypadku zaczęło się od wspólnej dwujęzycznej Mszy św. Coś zaskoczyło i to na tyle, że pomału gesty dobrej woli z obu stron zbudowały trwałą relację, którą ks. Marian określa jako bardzo przyjacielską. Przyjeżdżają już co roku, zwykle na wiosnę, i spędzają wspólnie cały dzień. Kiedy byli na początku czerwca tego roku, obecni mieszkańcy Stoszowic zorganizowali im uroczyste przyjęcie, był wspólny śpiew, nawet dzieci przygotowały przedstawienie po niemiecku. Sami również zapraszają do siebie. W Niemczech skupiają się wokół stowarzyszenia dawnych mieszkańców Stoszowic, przed wojną Peterwitz, i co roku w pierwszy piątek września spotykają się w Paderborn. Po raz kolejny ks. Marian, wójt gminy Stoszowice oraz dawna pani dyrektor szkoły podstawowej wybierają się tam, by opowiedzieć, co się u nich dzieje. W okolicach Paderborn żyje jeszcze 48 rodowitych stoszowiczan.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół