• facebook
  • rss
  • Na cztery ręce

    ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 32/2013

    dodane 08.08.2013 00:15

    Świdnicka ulica Różana coraz bardziej staje się ulicą karmelkową – za sprawą pomysłowych sióstr.

    Najpierw gotują na kuchence karmel. Potem przenoszą go na płytę. Muszą robić to ostrożnie, bo rozgrzany karmel ma około 150 st. C. Dodają aromaty i naturalne barwniki, a potem przenoszą go na specjalne maty. Część karmelu wyrabiają na haku, dzięki czemu uzyskują odpowiedni kolor.

    Matki Polki

    Ciężka sytuacja na rynku pracy, trudne rozmowy z pracodawcą, niewiadoma przyszłość bezrobotnej – Nie jestem z tych, które załamują ręce i płaczą – zaczyna swoją opowieść Sylwia Tomaszewska. – Kiedyś przeczytałam w internecie o siostrach, które znalazły się w podobnej sytuacji życiowej jak moja i postanowiły otworzyć swój własny biznes. Wpadły na pomysł, żeby otworzyć manufakturę cukierków. Pomyślałam: to coś dla mnie. A właściwie: to coś dla nas, bo przecież też mam siostrę, która – podobnie jak ja – ma kłopot ze znalezieniem pracy – opowiada.

    – Zdecydowałyśmy się pracować na własny rachunek, bo zależało nam na wolności w tym, co i jak chcemy robić – dopowiada Małgorzata Furtak-Cychowska. – Wiedziałyśmy też, że to musi być praca, która będzie nam dawać przyjemność – podkreśla, i zaraz dorzuca, że rodzinny biznes w ich wydaniu to strzał w dziesiątkę. – No bo czy może być lepszy szef niż własna siostra – uśmiecha się.

    W głąb XVIII stulecia

    Receptura, według której wyrabiane są cukierki w manufakturze Ciukuruku w Świdnicy, swoimi korzeniami sięga aż XVIII w. – Szczegóły są tajemnicą naszego zakładu, ale powszechnie wiadomo, że karmel po rozgrzaniu jest żółty, czasem o złocistym odcieniu, a żeby stał się biały, trzeba go wielokrotnie przerzucić na haku, bowiem wtedy się napowietrza i w słodyczach później widać takie maleńkie bąbelki – wyjaśnia Sylwia. Pracują we dwie, według ściśle ustalonego harmonogramu, ponieważ cukierek to dzieło dosyć precyzyjnej technologii. Kiedy wszystkie elementy cukierka są gotowe (chodzi o kolorystykę karmelu), wtedy składa się je w wałek, który następnie formuje się w laski o średnicy około 10 mm. Jak to się dzieje, że po przecięciu takiej laski ukazuje się precyzyjny wzór: ananas, wisienka czy napis „I love You”? – To kwestia wyobraźni – wyjaśnia Małgorzata. – Wzorek bowiem powstaje w chwili zlepiania kolejnych elementów wałka. Ważne, żeby pamiętać, iż musi on zamknąć się w kole.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół