• facebook
  • rss
  • Redaktor wydania

    ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 33/2013

    dodane 15.08.2013 00:15

    Pan Bronek z Gruszowa chciałby, żeby dzisiejsza rozkładówka (s. IV i V) poszła w pięty wszystkim, począwszy od ministranta, który na nią zerknie w zakrystii w trakcie oczekiwania na niedzielną Mszę św., a skończywszy na naszym biskupie.

    – Bo za chwilę, podczas setek dożynkowych radości, o chlebie i naszej pracy będzie dużo. Tylko przez chwilę, a potem całe miesiące cisza – dodaje Tadeusz Lipiński. I trudno odmówić obu panom racji. Dzisiaj nawet jeśli ktoś mieszka na wsi, rzadko ma do czynienia z pracą na roli, najwyżej w przydomowym ogródku, a co dopiero powiedzieć o mieszczuchach. Czasy, gdy dzieci trzeba przywozić do obory jak do zoo, żeby krowę zobaczyły, nie powinny zaskakiwać brakiem szacunku dla chleba. I nie zaskakują, tylko wołają o opamiętanie – oby nie przyszło w formie, którą zaleca pan Bronek.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół