• facebook
  • rss
  • Kultura i klimat

    ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 33/2013

    dodane 15.08.2013 00:15

    Tutaj szesnastoletni Chopin wracał do zdrowia, a Alpy są bliżej niż się wydaje.

    Nie ma w Polsce drugiego takiego regionu, gdzie tak wiele dzieje się dla zdrowia, kultury i turystyki jednocześnie. Uzdrowiska Kotliny Kłodzkiej – to ich zasługa.

    Tu było Homole

    W miejscu, gdzie obecnie leży uzdrowisko Duszniki-Zdrój, już w XIII w. istniała wioska należąca do miniaturowego państewka magnackiego – Homole (istniało do 1477 r.). Rozwój wioski nastąpił w chwili odkrycia bogatej żyły rudy żelaza. Eksploatacja pokładów sprawiła, że miejscowość w roku 1346 otrzymała prawa miejskie. O szybkim bogaceniu się i rozkwicie miasta decydowało również korzystne położenie na szlaku handlowym, które także powodowało częste napady w czasie wojen. Po jednym z takich napadów zaniechano dalszego wydobywania rudy. W 1562 r. powstał w Dusznikach cech sukienników i przemysł papierniczy. W XVII i XVIII wieku powstają tu manufaktury tkackie wyrabiające baję (grubsza odmiana flaneli) i flanelę.

    Serwatka lecznicza

    Lecznicze właściwości źródła „Zimny Zdrój” znane są już w 1408 roku. Ze względu na swój przyjemny smak dusznicka woda była podawana jako napój biesiadny na stołach znakomitych rodów. W roku 1801 lekarz zdrojowy dr Blottner wydał w Kłodzku broszurę, której tytuł brzmiał: „Przewodnik dla tych, którzy chcą korzystać z kuracji mlecznej i źródeł zdrowotnych w Kudowie-Zdroju i Dusznikach-Zdroju jako środka leczniczego”. Położone w ówczesnym hrabstwie kłodzkim Duszniki-Zdrój swoją rolę zawdzięczają innemu medykowi, doktorowi Mogalle, on bowiem założył tu i rozwinął nie tylko lecznictwo wodami mineralnymi, ale i produktami mlecznymi, w tym z żętycy, czyli serwatki z mleka koziego. Doktor uznał bowiem, że położenie źródeł i klimat są tu zbliżone do warunków podalpejskich i można tu aplikować kuracje na wzór tamtejszych kurortów. Opracował nawet lepszy sposób wykwaszania serwatki i żętycy dla celów leczenia. Dzięki temu uzdrowisko szybko zyskało sobie uznanie, a liczba kuracjuszy wzrastała z roku na rok.

    Dla Chopina

    – Przyjeżdżam tu od 30 lat – mówi Bronisława Kupczyńska z Włocławka. – Jestem pod wrażeniem wąskiej doliny rzeki Bystrzycy Dusznickiej. Znam dobrze tutejsze wzgórza: Góry Bystrzyckie i Góry Orlickie. Lubię chodzić na długie spacery do „Topielisk”, torfowisk pod Zieleńcem. To rezerwat przyrody i wycieczka w czasie, bo niektóre rośliny są tam od czasów epoki lodowcowej. Co ciekawe, rośliny te spotykane są zazwyczaj tylko w tundrze. Są to na przykład: mech islandzki, brzoza karłowata, sosna syberyjska – wylicza walory przyrodnicze. – No i Chopin. Jestem tu zawsze w czasie Międzynarodowego Festiwalu Chopinowskiego, bo kocham naszego geniusza za jego prawdę o Polsce opisaną muzyką. Poza tym zarówno w uzdrowisku, jak i w mieście na każdego czeka sporo atrakcji, nie jest to jednak tak hałaśliwy kurort jak niedaleka Polanica-Zdrój. – Kameralnie i spokojnie z muzyką Chopina płynącą z głośników w tle poddaje się człowiek niezwykłemu urokowi tego zakątka, nabiera sił i jasności umysłu – podkreśla Bronisława Kupczyńska.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół