• facebook
  • rss
  • Podpalali świat

    Mirosław Jarosz

    |

    Gość Świdnicki 40/2013

    dodane 03.10.2013 00:00

    Czy kilkanaście modlących się osób w kilkunastotysięcznym mieście może coś zdziałać? Skoro jedna iskra może spalić cały las, to co zdziała iskra Bożego Miłosierdzia?

    Modlitwa na ulicach miast to inicjatywa, która zrodziła się po beatyfikacji ks. Michała Sopoćki, spowiednika i kontynuatora misji św. Faustyny. Już szósty rok, tego samego dnia i o tej samej porze, na rogach ulic zatłoczonych miast, uśpionych miasteczek i na wiejskich rozdrożach ludzie proszą Boga o miłosierdzie dla siebie i całego świata. Poprzez tę modlitwę dają świadectwo wielkiej mocy Bożego Miłosierdzia. W tym roku do akcji przyłączyły się dziesiątki miast nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie.

    10 minut wołania

    Punktualnie o 15.00 w Bielawie na jednym rogu ulicy stanęło do modlitwy 50 osób, na drugim – 100. – Już kiedyś słyszałem o tej akcji, ale dopiero osobiste spotkanie jednego z organizatorów dało iskrę do tego, by szerzej zaangażować w tę modlitwę całą parafię – mówi ks. Stanisław Chomiak, proboszcz parafii Wniebowzięcia NMP w Bielawie.

    – To pokazuje również, że świeccy mają duży wpływ na to, co dzieje się w Kościele. Ta modlitwa jest również formą ewangelizacji wizualnej. To nasze takie pierwsze doświadczenie w Bielawie. Stanęliśmy więc na dwóch najbardziej ruchliwych skrzyżowaniach. Widzę, że było duże zaangażowanie ludzi, w przyszłym roku postaramy się zorganizować modlitwę w całym mieście. To było 10 minut wołania, zapraszania Boga do przestrzeni naszego życia. Życia prywatnego i życia publicznego, do sfery sacrum i sfery profanum. Do świata porządku i chaosu, wewnętrznej kontemplacji i zgiełkliwego pośpiechu. To niepowtarzalna okazja, by powiedzieć głośno i wyraźnie: „Jezu, ufam Tobie!”, a przy okazji podzielić się orędziem o Bożym Miłosierdziu z przechodzącym obok człowiekiem.

    Nie wstydzą się Jezusa

    – Na początku pomyślałam, że to pewne szaleństwo – mówi Anna Lutz, jedna z uczestniczek modlitwy. – Ale pomyślałam też, że trzeba mieć wiele odwagi, by stanąć przy ulicy i odmawiać Koronkę. Dla ludzi wierzących jest to również pokazanie, że nie wstydzą się Jezusa i nie wstydzą się modlić nawet w tłumie, na ulicy i w każdym miejscu, w którym się znajdują. Jeżeli jest się człowiekiem wierzącym, nie trzeba niczego udowadniać, ale przyszły takie czasy, że chrześcijanin musi pokazać innym swoją wiarę, chęć do modlitwy i trzeba być w tym odważnym. – Pomyślałam, że jest to jakieś nowe wyjście Kościoła do ludzi w świat – mówi Małgorzata Driemel, kolejna z uczestniczek modlitwy. – Dla mnie Boże Miłosierdzie jest szczególną łaską, jaka daje nam Bóg. Koronką modlę się na co dzień, więc nie widziałam innej możliwości, musiałam tu przyjść. Ci, którzy nie chodzą do kościoła, pewnie zastanawiali się, co my tu robimy. Ale dla mnie dużo ważniejsze jest to, że stanęliśmy tu do wspólnej modlitwy. Czy to ma sens?

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół