• facebook
  • rss
  • Dobry kierunek

    Ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 40/2013

    dodane 03.10.2013 00:00

    O co chodziło bł. Janowi XXIII, po co wzywać wstawiennictwa świętych i jakim był mężczyzną mąż Maryi, mówi ks. Zbigniew Chromy.

    Ks. Roman Tomaszczuk: Jak to możliwe, że człowiek, którego ani razu nie cytuje Biblia, jest tak ważną postacią w Kościele?

    Ks. Zbigniew Chromy: Ponieważ był opiekunem Zbawiciela, a nawet w sensie prawnym Jego ojcem. W scenie odnalezienia w świątyni Matka Boża mówi do Pana Jezusa: „Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie…”. Ojcostwo św. Józefa wobec Głowy Kościoła pociąga za sobą także ojcostwo względem Ciała Chrystusowego, czyli Kościoła. W każdej rodzinie, nawet tej nie do końca zdrowej, ojciec pełni niezbywalną rolę, jest punktem odniesienia dla dzieci. Dla Chrystusa, który jako człowiek „czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi” św. Józef był takim punktem odniesienia. Chrystus uczył się od Józefa. To, o czym mówię, trafnie oddaje obraz Józefa Kaliskiego, na którym twarz Józefa i Boga Ojca – to ta sama twarz.

    Józef, jak pisze św. Bernardyn ze Sieny, był szczególnie wyposażony w odpowiednie dary łaski, by być na ziemi ojcem Syna Bożego. Tradycja mówi o nim, że po Maryi w świętości był pierwszy. To stąd wypływa rola, jaką pełni św. Józef, choć w pewnym sensie jest to postać ciągle jeszcze nieodkryta.

    Papież Franciszek chce, żebyśmy św. Józefa wymieniali w kanonie – nie wystarczy prywatna pobożność?

    Tak, to prawda. Franciszek, dekretem Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, doprowadził do końca to, co już było wyraźne w pontyfikacie Jana Pawła II. Ten, w adhortacji o św. Józefie, wyraził przekonanie, że postać Józefa z Nazaretu nabiera dla Kościoła naszych czasów szczególnej aktualności w związku z nowym tysiącleciem chrześcijaństwa (RC 32). We wspomnianym dokumencie Stolicy Apostolskiej czytamy m.in., że Kongregacja Kultu Bożego (…) chętnie zarządza zatem, aby imię Świętego Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny, zostało odtąd włączone do Modlitw eucharystycznych II, III i IV, (…), zaraz po imieniu Najświętszej Maryi Panny. W ten sposób powrócono do zamysłu bł. Jana XXIII, który nakazał, aby św. Józef był wymieniany w każdej Mszy św. zaraz po Matce Bożej, włączając jego imię do niezmiennej od wieków starożytnej modlitwy eucharystycznej, czyli Kanonu. Później po 7 latach nastąpiła reforma liturgiczna i w nowych modlitwach eucharystycznych św. Józefa już nie wpisano. W ten sposób pragnienie Jana XXIII zostało przekreślone, zwłaszcza że Kanon przestał być używany przez ogół księży, którzy woleli krótsze Modlitwy Eucharystyczne, gdzie już Józefa nie było. Obecny dekret naprawia to zaniedbanie. Czy jednak nakaz Stolicy Apostolskiej już obowiązuje? Ks. bp Adam Bałabuch, przewodniczący komisji liturgicznej Episkopatu, zapytał o to Kongregację. Odpowiedź na to pytanie jasno mówi, że należy już teraz włączyć imię Józefa do Modlitw Eucharystycznych w każdej Mszy świętej.

    Zawsze irytuje mnie rola, jaką w jasełkach dajemy mężowi Maryi – jest tylko cieniem, bezradny i zagubiony – pobożność ludowa nie oszczędza św. Józefa.

    No cóż, na szczęście podania ludowe nie stanowią części nauczania Magisterium, a w liturgii Józef jest teraz dobrze umocowany, tylko trzeba bardziej podkreślać potrzebę uciekania się do Niego i stosować się do przepisów liturgicznych.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół