• facebook
  • rss
  • Szkoła opatrzności

    Mirosław Jarosz

    |

    Gość Świdnicki 43/2013

    dodane 24.10.2013 00:00

    Wspólnota Cenacolo. Ludzie wpadają w nałogi i staczają się na samo dno, kiedy tracą sens życia. Czy jest ktoś, kto potrafi go przywrócić?

    Po raz pierwszy ze Wspólnotą Cenacolo spotkałam się rok temu, podczas pobytu w Medjugorie – zaczyna Dorota Koperska. – Byłam zachwycona świadectwami młodych ludzi, którzy z wielką pasją opowiadali o tym, jak Jezus wyciągnął ich z nałogu i jak zmieniło się ich życie. Kupiłam wtedy nawet książkę o Wspólnocie Cenacolo i płytę z ich spektaklem ewangelizacyjnym. Pomyślałam, że jak przyjadę, będę mogła je dać komuś poszukującemu pomocy. Wtedy nawet nie przypuszczałam, że już za kilkanaście tygodni to właśnie ja sama będę poszukiwała pomocy dla swego dziecka...

    Jak grom z jasnego nieba

    – Jestem narkomanem – oświadczył nasz syn podczas jednego ze spotkań rodzinnych w czasie Bożego Narodzenia – wspomina Zdzisław Koperski, ojciec Marcina. – To był dla nas wielki cios i niedowierzanie, przecież wszystko było dotąd w porządku. Syn pozbawił nas złudzeń. Było źle. – Pierwsza myśl, jaka mi wtedy przyszła do głowy, to mój pobyt w Medjugorie i świadectwa chłopców z Cenacolo – mówi pani Dorota. – „Oni na pewno mu pomogą”, pomyślałam. W tamtym momencie byłam tak zdesperowana, że chciałam od razu tam pojechać. Córki znalazły jednak w internecie informację, że Wspólnota Cenacolo ma swoje trzy domy również w Polsce. Po poszukiwaniach kontaktu państwu Koperskim udało się w końcu umówić na spotkanie w jednym z domów wspólnoty. Wiosną pojechali z synem na pierwsze spotkanie do Jastrzębia na Górnym Śląsku.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół