• facebook
  • rss
  • Uspokojone serca

    dodane 24.10.2013 00:00

    Wiedzieli, że w Berlinie będą oczekiwani, nie wiedzieli, że przez własne żony.

    Pojechały na spotkanie ze swoimi mężami wszystkie trzy: Zofia Chlipała, Ilona Dąbrowska i Genowefa Baran.

    Uścisk nie do zastąpienia

    Miały z nimi kontakt przez cały czas trwania pielgrzymki – w dobie internetu i telefonii komórkowej to żaden problem. Śledziły pieczołowicie wszelkie wpisy na Face- booku, łączyły się z mężami przez Skype’a i Vibera; oglądały zdjęcia. – A jednak to nie to samo, co popatrzeć w oczy i poczuć ciepło dotyku – zapewniają bielawianki. Kiedy 15 września, po ponadmiesięcznej nieobecności, pielgrzymi przekraczali próg świątyni pw. Ducha Świętego, witani byli kwiatami oraz chlebem i solą. Łzy szkliły się w oczach wszystkich świadków tego rytuału.

    Podczas Mszy św. sprawowanej jako dziękczynienie za Boże prowadzenie szlakiem Camino de Santiago oraz szczęśliwy powrót do domów rodzinnych pątników otoczyli najbliżsi, przyjaciele i znajomi; także ci, którzy o wyprawie dowiedzieli się z relacji w GN. Jednak najmocniejsze emocje rozsadzały serca żon. – To było trzydzieści parę dni poza domem, nigdy nie rozstawaliśmy się na tak długo – mówi Ilona Dąbrowska. – Widzieliśmy przez ten miesiąc mężów utrudzonych, ale szczęśliwych, to łagodziło ból rozłąki, jednak każdy dzień przynosił niepewność, bo wiele mogło się zdarzyć – dorzuca Zofia Chlipała, a Genowefa Baran uzupełnia: – Mąż jest taki drobny, przyznam się, że przez pierwsze dni nie wierzyłam, że przejdzie cały szlak. Dzisiaj jestem z niego taka dumna – promienieje.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół