• facebook
  • rss
  • Świat, którego już nie ma

    Mirosław Jarosz

    |

    Gość Świdnicki 49/2013

    dodane 05.12.2013 00:00

    Historia to nie tylko generałowie czy wielkie bitwy. Szlak zapomnianych cmentarzy to szlak refleksji, zadumy, ekumenizmu i przede wszystkim historii zwykłych ludzi.

    To właśnie oni: młynarze, szewcy, tkacze, kamieniarze, zegarmistrze, którzy żyli tu przed laty i – tak jak my dziś – kształtowali i kochali tę ziemię. Gmina Walim na zasadzie opieki przekazała Fundacji na rzecz Europejskiego Dziedzictwa Kultury „Świat, którego już nie ma” 6 miejsc, w których znajdowały się dawne ewangelickie nekropolie. Projekt zakłada oczyszczenie terenu i odnalezienie tablic nagrobnych, aby przywrócić tożsamość ludzi tam pochowanych.

    Wydobywanie z głębin

    – Jesteśmy otwarci na ten pomysł – zapewnia Marcin Szewczak, odpowiedzialny za promocję w Gminie Walim. – Ze względu na charakter obiektów na pewno nie będzie to szlak typowo turystyczny. Na razie ostateczny kształt tego przedsięwzięcia jest w fazie uzgodnień. Myślę jednak, że w przyszłym roku ostatecznie go zrealizujemy i tym samym Gmina Walim stanie się dobrym przykładem dla innych samorządów.

    Nie słyszałem bowiem, by ktoś w najbliższej okolicy zajął się kompleksowo opuszczonymi nekropoliami. Oprócz uporządkowania i ogrodzenia terenu miałyby pojawić się tablice informacyjne w językach polskim, niemieckim i angielskim. Jak podkreśla Marcin Szewczak, takie miejsca są niezwykle ważnym elementem edukacji historycznej młodego pokolenia. Już sam udział młodzieży w porządkowaniu cmentarzy ma duży walor wychowawczy. Fundacja na rzecz europejskiego dziedzictwa kultury „Świat, którego już nie ma” powstała z inicjatywy Łukasza Kazka. Jak opowiada jej twórca, jest ona spełnieniem dawnego marzenia o odkrywaniu historii zwykłych ludzi, a jej zadaniem jest odpowiedzieć na pytania: Kim byli ludzie, którzy mieszkali tutaj przed nami? Co myśleli? Co czuli? Jak reagowali na wichry wojen i zawirowania historii? Czy zostały po nich jakieś znaki, świadectwa, ślady? – Cel jest generalnie jeden – podkreśla Łukasz Kazek. – Przywrócić jak najwięcej z głębin przeszłości.

    Opowieści dziadka

    Jak sam opowiada, jego niezwykła pasja wzięła się z wychowania i atmosfery, w której dorastał od dziecka. – Mnie przez dłuższy czas wychowywał dziadek Wojciech Szczeciniak, który był więźniem obozu koncentracyjnego Birkenau – opowiada Łukasz Kazek. – Był robotnikiem przymusowym, budował lotnisko w podkrakowskich Balicach i w końcu był jednym z pierwszych Polaków, którzy przyjechali po wojnie w Góry Sowie. Wiele mi opowiadał o przeszłości, o tym, jak wyglądały Góry Sowie, a w szczególności obiekt „Riese” zaraz po jego przyjeździe w 1945 r. To był okres, kiedy byłem zahipnotyzowany tym tematem. Kiedy miałem już z 15 lat, czytałem „Medaliony” Nałkowskiej czy Broniewskiego i bardziej rozumiałem, co się wtedy działo.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Gość
      13.01.2017 15:49
      Kazek to zwykly alkocholik i zlodziej tak jak jego tatus , patologia !!
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół