• facebook
  • rss
  • Przyszli amatorzy, wyszli wirtuozi

    xrt

    dodane 14.12.2013 13:18

    - Zaczynało nas prawie trzydzieścioro, kończy dziesięcioro. Jednak nie mam wątpliwości, że o tę dziesiątkę nasza diecezja jest po prostu bogatsza. Ot, taki prezent od studium na mały jubileusz istnienia naszego lokalnego Kościoła - przekonuje Agnieszka Janus.

    Krzysztof i Urszula Milewscy z Przystronia w parafii Ratajno, Joanna Rubak z wałbrzyskiej parafii pw. NMP Nieustającej Pomocy, Tadeusz Krupnik z dzierżoniowskiej parafii pw. Chrystusa Króla, Kamil Majewski z Niemczy, Agnieszka Janus ze świdnickiej parafii pw. św. Andrzeja Boboli, Marian Sobolewski ze świdnickiej parafii pw. Ducha Świętego, Michał Gołdyn z Pichorowic, Anna Rogowska z Ząbkowic Śląskich z parafii pw. św. Jadwigi, Magdalena Kwiatkowska z Dziećmorowic – to pierwsi absolwenci Diecezjalnego Studium Organistowskiego w Świdnicy.

    14 grudnia otrzymali świadectwa i dyplomy ukończenia studium, a wręczył je bp Ignacy Dec. Spotkanie połączone było z opłatkiem nie tylko dla studentów studium, ale także dla organistów z terenu diecezji.

    - Serce boli, że odchodzą - mówił ks. Piotr Ważydrąg, dyrektor studium. - Cztery lata temu zaczynało 24 studentów, dziesięciu kończy. Podziwiam ich podobnie jak wszystkich, którzy podejmują wysiłek kształcenia muzycznego. Mam szczególne uznanie dla organistów-amatorów studiujących u nas, bo udowodnili, że zawsze jest czas na rozwój, na doskonalenie umiejętności. Ufam, że są oni także ambasadorami naszej wspólnej sprawy czyli podnoszenia jakości kościelnej muzyki.

    Opinię dyrektora potwierdza Jan Micek, do niedawna organista-amator z Mieroszowa.

    Pierwsi absolwenci tak podsumowują czteroletnią szkołę. Czy było warto? - Dopiero w studium dowiedziałem się, że właściwie wszystko robiłem źle - odpowiada Krzysztof Milewski. - Tutaj jednak nabrałem pewności siebie, poznałem też inne możliwości, poszerzyłem horyzonty.

    - Czasami wydaje się, że ta zdobyta wiedza będzie teraz wymierzona w tradycję i zwyczaje, to błąd, przed którym bardzo mocno jesteśmy przestrzegani – dodaje Urszula Milewska. - Potencjał, który niesie ze sobą wykształcenie muzyczne ma służyć ewolucji zwyczajów muzycznych zadomowionych w konkretnej wspólnocie.

    - Zaczynało nas prawie trzydzieścioro - uzupełnia Agnieszka Janus. - Kończy dziesięcioro. Jednak nie mam wątpliwości, że o tę dziesiątkę nasza diecezja jest po prostu bogatsza. Ot, taki prezent od studium na mały jubileusz istnienia naszego lokalnego Kościoła. 

    Więcej o szkole w najnowszym papierowym wydaniu GN z 15 grudnia.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół