• facebook
  • rss
  • Chcemy wrócić

    Mirosław Jarosz

    |

    Gość Świdnicki 03/2014

    dodane 16.01.2014 00:00

    Należą do młodego pokolenia ambitnych Polaków, które setkami tysięcy zostało zmuszone do szukania za granicą tego, co powinni dostać w ojczyźnie – perspektywy godnego życia dzięki uczciwej pracy.

    Marcin Wypych ma 27 lat, jego żona Małgosia 26. Od blisko trzech lat są małżeństwem i mieszkają w Szkocji. Od roku Marcin pracuje w sklepie mięsnym „Davidson”. Sklep ma wieloletnią tradycję i jest o tyle ciekawy, że wszystkie sprzedawane w nim produkty przygotowywane są na miejscu. W 2010 roku zdobył nawet tytuł najlepszego sklepu mięsnego w Szkocji. Każdego dnia Marcin przygotowuje asortyment złożony z 17 gatunków kiełbasy. Przed ubiegłoroczną Wielkanocą zaproponował swojemu szefowi zrobienie czegoś tradycyjnie polskiego – białej kiełbasy.

    Nasz smak

    W naszym kraju wielkanocny stół nie może się bez niej obejść, tam jest całkowicie nieznana. – Szef zgodził się na taką próbę – opowiada Marcin. – Zacząłem od skompletowania składników, bo chociaż przygotowujemy dziesiątki różnych produktów, tutaj w ogóle nie używa się np. majeranku, który nadaje białej kiełbasie aromat. Zresztą tutejsze wyroby nie mają tak wyrazistych smaków jak nasze. Wyjaśniłem im też, że u nas białą kiełbasę podaje się gotowaną lub pieczoną. Ponieważ u nich wędlin się nie gotuje, ustaliliśmy, że będzie to wersja pieczona. 3 kilogramy, które przygotowałem na degustację, rozeszły się momentalnie. Wszyscy byli zachwyceni niezwykłym dla nich smakiem.

    Białą kiełbasę wprowadzono na próbę do sprzedaży. Wraz z nią Szkoci musieli nauczyć się słowa „kielbasa”, Marcin zaproponował bowiem, by pod taką nazwą ją sprzedawać. Już po 2–3 tygodniach okazało się, że „kielbasa” znalazła się w grupie najczęściej sprzedawanych wędlin. Kupowali ją nie tylko Polacy, dość liczni w okolicy, ale właśnie Szkoci, którym bardzo zasmakowała. – Wtedy szef postanowił, że zgłosi moją kiełbasę na krajowy konkurs wyrobów rzeźniczych – opowiada Marcin. – Jego finały odbywały się w Perth podczas dużych targów mięsnych. Z naszego sklepu pojechała cała delegacja. Konkurs podzielono na kilka kategorii. W każdej zgłoszono po kilkadziesiąt produktów. Spodziewałem się, że mogę dostać jakieś wyróżnienie, ale drugie miejsce w kraju… To było dla mnie wielkie zaskoczenie. Kiedy wróciliśmy, szef pogratulował mi i zaproponował, bym startował również w innych konkursach. Obecnie przygotowaliśmy roladę wieprzową z kurczakiem i czekamy na ogłoszenie wyników.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół