• facebook
  • rss
  • Pamięć trzeba mieć

    dodane 13.02.2014 00:00

    Rozmowa z dr. Jackiem Wilczurem, historykiem i politologiem, wieloletnim pracownikiem Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich, o pamięci, która pozwala nie popełniać błędów.

    Mirosław Jarosz: Przez wiele lat udzielał Pan pomocy prawnej i pomagał w śledztwie przeciwko zbrodniarzowi wojennemu, Ukraińcowi Iwanowi Demianiukowi. Nie został on jednak ukarany. Co się stało?

    Jacek Wilczur: Demianiuk był operatorem komory gazowej w Treblince i Sobiborze. Wymordował dziesiątki tysięcy ludzi. Ja zajmowałem się jedynie tym, co się działo w Treblince. Dotarłem do dziesiątek świadków. Przygotowałem ponad 600 stron dokumentów, które zostały przekazane sądowi w Izraelu, zajmującemu się sprawą. W 1988 r. sąd skazał Demianiuka na karę śmierci.

    Ten się odwołał i po 5 latach sąd najwyższy Izraela puścił go wolno, bo chociaż w pełni uznano jego winę, jak to określono: „nie można było niezbicie udowodnić jego tożsamości”. Co wydaje się niemożliwe, Izrael wypuścił zbrodniarza wojennego! Nie był zainteresowany potwierdzeniem jego tożsamości, chociaż wiedział, że mam na to dowody. Interesy stały się ważniejsze od prawdy. To był czas, kiedy Ukraina uzyskała niepodległość. Była szansa na otwarcie dla Izraela ogromnego rynku zbytu i możliwości nabywania surowców.

    Może faktycznie lepiej zapomnieć?

    Są dwie przyczyny, dla których każda zbrodnia musi być ujawniona. Po pierwsze wymaga tego pamięć narodowa. Druga rzecz to ostrzeżenie przed popełnieniem podobnych zbrodni w przyszłości. To wszystko. Ja wykluczam zemstę. Jestem jej przeciwnikiem. Jako historyk i politolog jestem zwolennikiem tego, żeby nie unikać mówienia i utrwalania prawdy. By nie kierować się zemstą. To nic nie daje. Ale właśnie dla nauki przyszłych pokoleń.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół