• facebook
  • rss
  • Ferie za „Bóg zapłać”

    Mirosław Jarosz

    |

    Gość Świdnicki 09/2014

    dodane 27.02.2014 00:00

    Nie opierają się na unijnych programach ani na opłatach od uczestników. Mają za to wokół siebie spore grono ludzi dobrej woli, które pokazuje, że działać można nie tylko dla zysku.

    Podczas ferii zimowych było wiele zimowisk i półkolonii organizowanych przez placówki kultury czy powołane do tego organizacje. Szczególnie godne docenienia są jednak te zorganizowane z potrzeby serca, dzięki bezinteresownemu zaangażowaniu zwykłych ludzi. Ryszard Nowak ze wspólnoty samorządowej Biały Kamień–Konradów od wielu lat jest znanym w Wałbrzychu społecznikiem.

    – U nas jest wiele dzieci, których rodziców zwyczajnie nie stać na to, by posłać je na zimowisko czy nawet zapłacić kilkadziesiąt złotych za jakieś zajęcia – wyjaśnia R. Nowak. Program zimowiska był niezwykle bogaty: turnieje tenisa stołowego, piłkarzyki, konkursy rysunkowe i piosenkarskie, pogadanki ze strażnikiem miejskim, policjantem, lekarzem i księdzem, zabawa karnawałowa i wycieczki autokarowe. R. Nowak podkreśla, że przy organizowaniu takich przedsięwzięć ważna jest współpraca, bo sam niewiele by zrobił.

    Razem można więcej. Na pierwszym miejscu we współpracy wymienia Kościół. – Kościół ma wielki potencjał, który trudno pominąć w takich działaniach jak nasze. Ciągle się dziwię, że tak słabo jest wykorzystywany przez organizacje publiczne – ubolewa społecznik. – Kościół ma jeszcze coś bardzo ważnego do przekazania tym dzieciom: ugruntowany system wartości, który w dzisiejszym zwariowanym świecie jest niezbędny – szczególnie młodym. We współpracy z pobliską parafią św. Jerzego i MB Różańcowej przygotowana została najważniejsza atrakcja zimowiska: wyjazd do Wambierzyc. – My organizujemy jedynie autobus, całą resztą, łącznie z wyżywieniem, zajmuje się nasz proboszcz ks. Marian Kujawski, za co wszyscy jesteśmy mu wdzięczni. To tylko jeden z wielu elementów naszej współpracy – wyjaśnia radny.

    Tradycją jest, że wszystkie zajęcia dla dzieci są całkowicie za darmo. Wymaga to znacznej pracy i dotarcia do wielu osób, ale jak podkreślają we wspólnocie, zawsze znajdą się ludzie, którzy bezinteresownie pomogą. Nie chodzi tylko o pomoc finansową. Sabina Zielińska i Edyta Boniecka wzięły na tydzień urlopy, by pomóc w opiece nad kilkudziesięcioosobową grupą dzieci. – Moja córka często przychodzi do tutejszej świetlicy – wyjaśnia pani Sabina. – Pomyślałam, że skoro podczas ferii jest potrzebna pomoc, to chętnie to zrobię, a przy okazji będę mogła spędzić więcej czasu wspólnie z córką. Czy takie społeczne inicjatywy znajdą grono naśladowców?

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół