• facebook
  • rss
  • Różne smaki

    ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 09/2014

    dodane 27.02.2014 00:00

    Wielkoduszni potrafią pomagać mimo tysięcy kilometrów dzielących ich od potrzebujących.

    Adopcja Serca to pomoc duchowa i materialna, ofiarowana konkretnemu dziecku żyjącemu w kraju misyjnym, które znajduje się w trudnej sytuacji materialnej – wyjaśnia s. Agata Wójcik, odpowiedzialna za dzieło w Zgromadzeniu Sióstr św. Piotra Klawera, podczas spotkania w świdnickim klasztorze klawerianek. – Nie jest to pomoc jednorazowa, ale trwa przynajmniej kilka lat, aż dziecko stanie się dorosłe i niezależne – dodaje.

    My tutaj, oni tam, a jednak razem

    Adoptowane dzieci pozostają w swoim kraju, środowisku, kulturze i tam otrzymują potrzebną pomoc. Kontakt z dzieckiem jest możliwy za pośrednictwem misjonarzy, którzy znają potrzeby dzieci i są w stanie zapewnić im to, co najważniejsze. Dziecko może być adoptowane przez osobę indywidualną, rodzinę, szkołę, klasę, stowarzyszenie lub zorganizowaną grupę. Osoba, która decyduje się na Adopcję Serca, zobowiązuje się do pokrycia kosztów związanych z godnymi warunkami życia i wykształceniem dziecka. W tej chwili jest to 60 zł miesięcznie. – Wszystko zaczęło się kilka lat temu, gdy Teresa Runo zaczęła wysyłać pieniądze na Duchową Adopcję, a my przez kilka miesięcy cierpliwie odpowiadałyśmy, że takiego dzieła nie prowadzimy. Wreszcie, gdy jakby nigdy nic przyszedł kolejny przekaz, zaczęłyśmy się zastanawiać, że może to wola Boża. Tym bardziej że nasza założycielka, Matka Teresa Ledóchowska, prowadziła duchową adopcję i wykup z niewoli w początkach zgromadzenia – dodaje.

    Chwila namysłu, potem deklaracja

    Dzisiaj klaweriańska Adopcja Serca obejmuje ponad 500 dzieci, przede wszystkim z Capo Verde (Republiki Zielonego Przylądka), byłej kolonii portugalskiej. – Codziennie mam telefony w sprawie naszych dzieci – mówi s. Agata. – Większość z naszych adopcyjnych rodziców ma pod opieką jedno dziecko, ale są i tacy, którzy wspierają nawet 10. Zazwyczaj rodzicami zostają ludzie, którzy sami nie są zbyt majętni, jednak doceniają warunki, w jakich żyjemy tutaj, w Europie, i wyciągają pomocną dłoń do tych, którzy mają o wiele mniej. Nasi rodzice modlą się także za swoje dzieci. Ich zdjęcie umieszczają na honorowym miejscu, obok zdjęć dzieci biologicznych – dodaje.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół