• facebook
  • rss
  • Ciągłość wiary


    Mirosław Jarosz


    |

    Gość Świdnicki 11/2014

    dodane 13.03.2014 00:00

    Kiedy przed wiekami mieszkańcy niemieckiego Immerath budowali swój kościół, nawet nie przypuszczali, że koniec ich świątyni będzie początkiem nowej historii, kilkaset kilometrów dalej.

    Obecny kościół Bożego Ciała archidiecezji wrocławskiej został przekazany w 1973 roku, w opłakanym stanie. Był wtedy jedną z dwóch świątyń na terenie parafii Ducha Świętego w Bielawie. Zdewastowane wnętrze świątyni dzięki staraniom ówczesnego proboszcza ks. Mariana Pragi zostało wyposażone w ławki, konfesjonały i prowizoryczny ołtarz, gdyż oryginalny został skradziony. To ściana, na której zawieszono dekorację eucharystyczną. Niestety coś, co miało być tylko na jakiś czas, stoi do dziś.


    Koniec kościoła


    16 czerwca 2009 r. bp Ignacy Dec parafię tę podzielił na dwie części. Proboszczem nowo utworzonej parafii pw. Bożego Ciała został ks. Cezary Ciupiak. Ołtarz był jedną z pierwszych rzeczy, o której zaczął rozmyślać nowy proboszcz. – Nawet najładniejsza dekoracja nie zastąpi ołtarza – mówi ks. Ciupiak. – Najważniejszego miejsca świątyni, przy którym skupia się uwaga wiernych.


    Jak opowiada ks. Cezary, już jako młody ksiądz słyszał o tym, że na zachodzie Europy wiele kościołów jest likwidowanych. Zamieniane są w sklepy, muzea, kluby. – To bardzo smutne, że ludzi budowali je kiedyś na chwałę Bożą, a dziś spotyka je taki los – mówi kapłan. – Tak się składa, że w kurii Aahen na zachodzie Niemiec pracuje mój kuzyn. Poprosiłem go, by dał znać, jeśli słyszałby o likwidowanym kościele. Dwa lata temu zadzwonił do mnie, że w związku z rozbudową kopalni ma być zlikwidowana miejscowość Immerath, a wraz z nią kościół. Od razu skontaktowałem się z tamtejszą parafią z prośbą, że jeżeli byłaby taka możliwość, to wzięlibyśmy od nich ołtarz. Przez dwa lata trwała kurtuazyjna i grzecznościowa wymiana zdań. Aż w połowie lutego nadeszła informacja, że trzy ołtarze z kościoła pw. św. Lambertusa w Immerath mogą zostać przeniesione do kościoła w Bielawie. Ale trzeba to zrobić… natychmiast. – W ciągu trzech dni zorganizowaliśmy ekipę, która wyruszyła do Niemiec. Oprócz mnie byli panowie z rady parafialnej i dwaj kamieniarze – wyjaśnia ks. Cezary.


    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół