• facebook
  • rss
  • Kiedyś dorosną

    Ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 11/2014

    dodane 13.03.2014 00:00

    O klimacie w gimnazjach, strachu przed nastolatkami i podzielonej Polsce mówi Tomasz Terlikowski.

    Ks. Roman Tomaszczuk: Dla wielu gimnazjaliści to młodzi spisani na straty. Pan lubi się z nimi spotykać?


    Tomasz Terlikowski: Lubię się z nimi spotykać, bo to bardzo interesujący młodzi ludzie. Chociaż to wiek kompletnie „odleciany”, to jednak to także ostatni moment, żeby móc się z nastolatkami spotkać, zanim do końca nie rozłoży ich współczesna „kultura”. Oni są jeszcze autentyczni, bo nie zdążyli założyć tysięcy masek, które często już mają na twarzy licealiści. W związku z tym gimnazjaliści reagują dużo spontanicznej; chciałoby się powiedzieć: szczerzej.


    Tak było w naszych szkołach?


    – Tak było, choć za każdym razem była to inna grupa, o innej specyfice, innym klimacie dialogu. 


    W gimnazjach rozmawiał Pan o przyjaźni. Byłoby dobrze, żeby w uczniach zostało…


    – ...przede wszystkim przekonanie, że bez zdolności do przebaczania nie można zbudować żadnej miłości, także tej w przyjaźni. Dlatego najpierw trzeba oczyścić stare więzy, by móc zadzierzgnąć nowe. 


    Boi się Pan czasu, kiedy Pana dzieci zaczną dorastać?


    – Bardzo się boję. Łatwo jest mówić o nastolatkach, gdy ma się małe dzieci. Najbardziej boję się tego, co wyszło w pewnych badaniach. Zadano nastolatkom pytanie, jaka jest dla nich najgorsza kara. I co odpowiedziały? 


    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół