• facebook
  • rss
  • Siła otwartości

    dodane 27.03.2014 00:00

    Pierwszą osobą, która podpowiedziała Joannie Janas: „Załóż orkiestrę”, była mama.

    Nie miałam jednak wiary w powodzenie tego pomysłu – przyznaje córka, dzisiaj już po premierze świdnickiej orkiestry symfonicznej „Music label”.

    Dojrzewanie pasji

    Żeby wziąć do ręki batutę i stanąć przed kilkudziesięcioma muzykami, którzy zaufają swojemu dyrygentowi, trzeba się uczyć, uczyć i jeszcze raz uczyć – co najmniej 17 lat. – Ale tak naprawdę, po skończeniu Szkoły Muzycznej I i II stopnia i Akademii Muzycznej uczyć się trzeba nadal – zapewnia Joanna Janas, prywatnie córka katedralnego organisty, Bogusława Janasa, absolwentka Akademii Muzycznej we Wrocławiu, dyplomowana dyrygentka chóralna i zespołów muzycznych, ale także wykształcona pianistka.

    – Nie byłam przekonana, że dyrygentura to jest to, o co mi w życiu chodzi, aż do momentu, gdy zmieniłam profesora – mówi Joanna. – Pasja dyrygowania domaga się od człowieka, by ten był otwarty, a ja miałam na początku studiów z tym problem. Z natury jestem osobą skrytą, szarą myszką, dlatego nie czułam się dobrze w centrum zainteresowania. Dopiero kiedy moja pani profesor, Helena Tomaszek-Plewa, otworzyła mnie na przestrzeń kształtowania i interpretacji muzyki, zrozumiałam, o co chodzi, przełamałam się, i od tego czasu nie tylko do muzyków, ale w ogóle do ludzi podchodzę z radością, zaciekawieniem i nadzieją na spotkanie owocne i wartościowe – mówi i przyznaje, że właśnie z tego powodu zgodziła się, kiedy ks. Piotr Śliwka, proboszcz katedry, zaproponował, żeby to ona powołała do istnienia świdnicką orkiestrę symfoniczną.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół