• facebook
  • rss
  • Z Żyjącym u boku

    ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 16/2014

    dodane 17.04.2014 00:00

    Triduum Paschalne. Gdy brzmią wielkanocne dzwony, Liturgiczna Służba Ołtarza wzdycha z ulgą: znowu wszystko po staremu.

    Od ich postawy, znajomości rzeczy i błyskotliwości zależy naprawdę więcej, niż się wydaje. Liturgiczna celebracja Triduum Paschalnego to dzieło Ducha Świętego, który może więcej, gdy ma użyteczne narzędzia.

    Oto Wiktor

    – Ministrantem zostałem z własnej woli – zapewnia Wiktor Kurant ze Świebodzic i opowiada o Wigilii 2011 roku. Rodzice do synka: – Idziemy na Pasterkę! Synek myśli: Nie chce mi się… ale wie, że nie ma co się opierać, bo i tak postawią na swoim. Idzie więc bez przekonania, późno już i w ogóle nic sympatycznego. Przyznaje, że klimat nocnej Mszy św. robi swoje. Poddał się nastrojowi i wtedy zaczyna się homilia. Jest w szoku.

    Słyszy Boga, Jezusa Chrystusa! Fizycznie słowa wypowiada ksiądz, ale do serca chłopaka dociera już wezwanie samego Syna Bożego. – Wtedy się nawróciłem – wspomina. – Ksiądz mówił o pragnieniu, by Chrystus rodził się w naszym sercu każdego dnia. Niby nic takiego, ale jakoś mnie to poraziło swoją oczywistością. Dodał jeszcze, że jest możliwe odkrywanie obecności Jezusa w sobie, w świecie i w codziennych zajęciach. Wiedziałem, o czym mówi, bo wtedy właśnie Bóg dał mi się poznać, więc miałem pewność, że to nie tylko pobożne gadanie, ale prawda. Jako nastolatek nie sądziłem do tamtej chwili, że „teoria” może być tak namacalna. Jest! – zapewnia. Po tamtej Pasterce przez dwa miesiące księża z parafii wciąż powracali z pytaniem, czy nie chce być bliżej ołtarza. Jest takie powiedzenie: Jeśli jeden ci powie, żeś osioł, nie przejmuj się. Jeśli drugi ci powie, żeś osioł, zacznij to rozważać, jeśli trzeci ci powie, żeś osioł – kup sobie żłób. – Kupiłem – uśmiecha się. Wszystko wkoło, no może prawie wszystko, mówiło: Nie pchaj się w to! To obciach! Przestań, przecież to głupie! – A ja wiedziałem, że to nie jest pomysł tych księży, tylko mojego Ojca, który jest w niebie! I tak Chrystus zawołał mnie do siebie, a ja poszedłem, żeby mógł patrzeć na mnie z miłością – urywa, a po chwili dodaje. – Tak, robię to dla Chrystusa, którego Słowo jest lampą dla moich stóp i światłem na mojej ścieżce.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół