• facebook
  • rss
  • Orędownik miłosierdzia pomógł

    Mirosław Jarosz

    |

    Gość Świdnicki 18/2014

    dodane 01.05.2014 00:00

    Tuż po kanonizacji Jana Pawła II w kościołach pod jego wezwaniem odbyły się pierwsze Msze dziękczynne. Dla mieszkańców Bartnicy było to wydarzenie szczególnie ważne.

    Pierwsza myśl o budowie w parafii nowego kościoła przyszła ks. Tadeuszowi Dudzie w trakcie modlitwy przed obrazem Jezusa Miłosiernego podczas jego diecezjalnej peregrynacji w 2008 r. Wcześniej wierni ze wsi Bartnica, która leży na terenie parafii Świerki, spotykali się na niedzielnych Mszach św. – najpierw w prywatnym mieszkaniu, później w holu nieczynnego dworca stacji kolejowej. Jednak, mówiąc delikatnie, warunki tam panujące nie sprzyjały uczcie eucharystycznej.

    Do dziś krążą opowieści o konfesjonale, którym prowizorycznie stała się kasa biletowa. – Stan techniczny tamtych pomieszczeń był dość zły – opowiada ks. Tadeusz Duda. – Nie mogliśmy ich remontować, bo były nam jedynie użyczone. Zacząłem więc rozglądać się za wynajęciem nowego miejsca. Żaden inny pomysł nie wydawał się realny i możliwy do wykonania. Jednak przy Jezusie Miłosiernym pomyślałem o budowie. Dziś z perspektywy lat mogę z wielką pewnością powiedzieć, że było to natchnienie Boże. Przekonuje mnie o tym i wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób zaangażowali się w budowę, splot wydarzeń i okoliczności, które towarzyszyły powstaniu tej świątyni.

    Na kamieniu – na skale

    W ciągu kilkunastu miesięcy proboszcz znalazł miejsce pod budowę kościoła, projekt, który mógłby zrealizować, załatwił wszystkie pozwolenia i przekonał mieszkańców, że z Bożą pomocą są w stanie zrealizować to dzieło. Wiosną 2010 r. wmurowano kamień węgielny pod budowę kościoła. – Prawdę mówiąc, wcześniej mało kto wierzył, że coś takiego może się udać – przyznaje Anna Schiller. – Nawet osoby bardzo zaangażowane w życie parafii podchodziły do tego sceptycznie. Jednak kiedy zostały wylane fundamenty, pojawiła się w nas nadzieja.

    Początkowo z racji okoliczności natchnienia kościół miał nosić wezwanie Miłosierdzia Bożego. Już w trakcie budowy dało się odczuć szczególną pomoc Jana Pawła II, wielkiego orędownika idei Bożego Miłosierdzia. Stąd kościół nosi dziś łączone wezwanie: Miłosierdzia Bożego i św. Jana Pawła II. – Znaki papieskiej pomocy towarzyszą nam od początku – wyjaśnia ks. Duda. – Kiedy poszukiwałem kamienia węgielnego pod budowę, proboszcz sąsiedniej parafii w Głuszycy powiedział, że taki ma. Poświęcił go 10 czerwca 1997 r. w Krośnie sam Jan Paweł II. Jak ten kamień po tylu latach z Krosna trafił do naszego kościoła, tylko jeden Pan Bóg wie. Nikt na początku, łącznie z najbardziej optymistycznie nastawionym proboszczem, który planował budowę na kilka lat, nie spodziewał się, że zakończy się ona w… 15 miesięcy!

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół