• facebook
  • rss
  • Trzeba o tym krzyczeć


    ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 19/2014

    dodane 08.05.2014 00:00

    W diecezji jest 19 szkół, którym patronuje Jan Paweł II. Tylko jedna miała swoją reprezentację na kanonizacji.

    Nie było łatwo podjąć decyzję o tym, że reprezentacja szkoły: czworo uczniów i czworo nauczycieli pojedzie do Rzymu. Zaryzykowali.


    Dobry wybór


    Przed długim weekendem nie zdążyli poprawić na swojej stronie internetowej notatki biograficznej swego patrona, papieża Jana Pawła II, wciąż jest w niej „błogosławionym”; nie mają do tego głowy, bo na razie zbyt mocne są dla nich wrażenia z kanonizacji, wciąż zajmuje ich to „coś”, o czym się tam przekonali: doświadczenie wielkości papieża Wojtyły i pewność, że to nie tylko jego rodacy traktują go jak kogoś niezastąpionego w prowadzeniu ludzi do Boga.

    To naprawdę święty uniwersalny. – I to jest po prostu fenomenalne – zapewnia Jerzy Łukasik, dyrektor Zespołu Szkół Publicznych w Kudowie-Zdroju. – Byłem szczęśliwy wśród tego tłumu, że jestem Polakiem, że jestem katolikiem i że jestem zakochany w Janie Pawle II – mówi. – Wróciłem z Rzymu jeszcze bardziej pewien, że wybór na patrona papieża Polaka był najlepszy z możliwych – dodaje, a potem opowiada o organizacji wyjazdu.


    Papież czuwa


    Patron szkoły (podstawówki i gimnazjum) od początku miał w swej opiece pomysł wysłania do Rzymu reprezentacji placówki, dlatego poruszał serca ludzi, którzy pomogli dyrektorowi w realizacji wyprawy. Bo tu nie chodziło tylko o wynajęcie busa; trzeba było zająć się także innymi kwestiami. Pieniądze na przejazd szkoła otrzymała od burmistrza miasta, nocleg w Rzymie (z niedzieli na poniedziałek) zorganizował ks. Kazimierz Marchaj, a inny kudowski proboszcz, ks. Edward Rostkowski uruchomił swoje bawarskie kontakty, by pielgrzymi mogli pokonać trasę w dwóch odcinkach, z noclegiem po drodze, co pozwoliło im zachować siły szczególnie na dziewięciogodzinne oczekiwanie, by wejść na plac św. Piotra. 
– Spotkanie z rodzinami, które nas przyjęły, to dodatkowy, ale bardzo ważny element naszej pielgrzymki – zaznacza ks. Tomasz Krupnik, kudowski katecheta i wikariusz, który był ojcem duchownym wyprawy. – Przekonaliśmy się o tym szczególnie w drodze powrotnej. Wszyscy opowiadali, że dzięki spotkaniu z nami i ugoszczeniu nas czuli, że nie tylko oglądają w telewizji transmisję z kanonizacji, ale także są jakoś obecni, reprezentowani na tej uroczystości w samym Rzymie – mówi.


    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół