Nowy numer 16/2018 Archiwum

Pierwsze pół litra

O bł. Zofii, igłach i życiodajnym płynie mówi ks. Paweł Pleśnierowicz.

Ks. Roman Tomaszczuk: Mamy dopiero maj, a już apelujesz o krew z okazji wakacji – nie za wcześnie?

Ks. Paweł Pleśnierowicz: Krew jest potrzebna praktycznie przez cały rok, ale okres wakacji to czas, w którym szczególnie jej brakuje. Przyczyn jest wiele – dawcy udają się na wakacje, ale też niestety okres ten sprzyja wielu wypadkom. Apel ten jest skierowany szczególnie do tych, którzy jeszcze krwi nie oddawali.

Krwiodawcy to ludzie wrażliwi; gdy ich ubywa, oznacza to, że stajemy się mniej empatyczni?

Myślę, że nie o to chodzi. Dzisiaj pomagamy na różne sposoby, niestety krwiodawstwo jest zbyt mało popularne.

Wciąż powtarza się mity (nie będę ich przytaczał), podsyca się lęki przed igłą czy zarażeniem jakąś chorobą. Dlatego staramy się propagować ideę krwiodawstwa zwłaszcza wśród młodych.

Jako duszpasterz tej grupy wiesz o krwiodawcach więcej niż inni. Czy oddawanie krwi wpływa rzeczywiście na sprawy duchowe?

Szczególnie tu w Wałbrzychu widzę ten duchowy wzrost. W parafii posiadamy relikwie bł. Matki Zofii Czeskiej – patronki naszego Klubu Honorowych Dawców Krwi. Dzięki temu nawiązaliśmy bardzo owocną współpracę z siostrami prezentkami ze Świdnicy i z Krakowa. Siostry kilkakrotnie gościły u nas na wspólnej modlitwie oraz na spotkaniu z młodzieżą. W każdą pierwszą niedzielę miesiąca mamy Msze św. oraz adorację przygotowaną przez członków klubu. Jednoczy nas też nie tylko oddawanie krwi, ale i chęć pomocy innym, m.in. klubowicze zorganizowali przedświąteczne zbiórki darów dla ubogich rodzin oraz dla dzieci z Domu Dziecka.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma