• facebook
  • rss
  • Ewangelizacja celibatu

    ks. Roman Tomaszczuk

    dodane 02.06.2014 13:39

    W czasie frontalnego ataku na naturalną rodzinę, niszczenia sakramentalnego małżeństwa, ale także w roku jesiennego synodu o rodzinie nie wolno sobie na takie rzeczy pozwalać.

    Uderzyło mnie, że zarówno podczas Diecezjalnej, podkreślmy to: "Diecezjalnej" Pielgrzymki Rodzin i Małżeństw do Wambierzyc, jak i dzień późnej podczas Marszu dla Życia i Rodziny w Świdnicy właściwie nie było księży. Owszem, kilku z urzędu: konferencjonista, diecezjalny duszpasterz rodzin, dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Ogólnego, asystent Stowarzyszenia Rodzin Katolickich oraz wyjątek: neoprezbiter - jedyni oprócz gospodarzy u Królowej Rodzin; dziennikarz, dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Ogólnego i jeden paulin (wyjątek) w Świdnicy. 

    Czemu? Jest nas w diecezji z 350. Nawet jeśli założymy, że sobotnie popołudnie, zapowiedziane w Wambierzycach z rocznym wyprzedzeniem, było u wielu z nas zajęte przez inne obowiązki duszpasterskie, jeśli odliczymy emerytów i chorych i jeszcze może tych, co nie pracują z "normalnymi ludźmi" - to i tak nie można obronić tak drastycznej absencji... nie ma szans.

    Piszę o tym nie dlatego, że chcę się pastwić, tylko dlatego, że wierni nie są ślepi. Oni też zauważyli, że nas nie ma. Nie ma nas z nimi i przy nich, gdy proszą u Królowej Rodzin o dar uzdrowienia relacji małżeńskich i potem, gdy manifestują radość z życia w rodzinie.

    Czemu? - po raz drugi. Celibat to złożone powołanie. Ma w sobie ogromną siłę, która jednak łatwo obraca się przeciwko celibatariuszowi, a dokładniej - przeciwko jego zdolności budowania więzi. Dzieje się tak wtedy, gdy celibat nie jest zewangelizowany... tak bym to ujął. To znaczy: jest znakiem wyłącznie dyscypliny, a nie miłości. Wtedy też stajemy się coraz bardziej funkcjonariuszami Kościoła, a nie jego "oblubieńcami" - w tym szerokim znaczeniu. 

    Jest nadzieja na zmianę? Bóg może działać cuda... bo po ludzku: mizerna. Czemu? - po raz trzeci. Bo na marszu w Świdnicy zauważyłem tylko jednego kleryka..., a w tym czasie wszyscy (ze 40) mieli "przechadzkę" - nomen omen. 

     

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół