• facebook
  • rss
  • Talent pomnożony

    dodane 19.06.2014 00:00

    Nie musiał tego robić – jednak nie wyobrażał sobie, żeby się nie angażować.

    Michałkowa to dziwna wieś. Przepięknie położna w Górach Sowich, wybrana została przez „miastowych” jako ich azyl. Tutaj spędzają każdą wolną chwilę, tutaj też uczą się kochać Boga – jakby łatwiej niż w mieście, bo przyroda robi swoje. A stali mieszkańcy chwalą Boga, że tak się dzieje, bo korzystają z wrażliwości przybyszów i z ich talentów.

    – Tak było w przypadku śp. Waldemara Wasylika – mówi ks. Stefan Łoboziński, proboszcz parafii w Walimiu, do której należy Michałkowa. – Nie mieszkał tu na stałe, ale gdy niedawno modliliśmy się o jego zbawienie, kościół był pełny. Stawili się na modlitwie zarówno sąsiedzi z jego ukochanej Michałkowej, jak i jego rodzina i przyjaciele przybyli z różnych zakątków Polski – wylicza.

    – Święty Jan Paweł II powiedział, że „człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest, nie przez to, co ma, lecz przez to, czym się dzieli z innymi” – cytuje Iwona Konopnicka, także związana z Michałkową. – Takim człowiekiem był Waldemar Wasylik, a dla jego rodziny, przyjaciół i znajomych po prostu Waldek, Waldzio. Dzielił się on z ludźmi tym, co potrafił robić najpiękniej – swoim śpiewem, grą na instrumentach, swoją muzyką – wspomina.

    Waldemar Wasylik urodził się 8 grudnia 1957 r. w Opolu, a zmarł 11 lutego 2014. – Zarówno początek, jak i koniec jego życia jest więc związany z Maryją: Niepokalanie Poczętą i objawiającą się w Lourdes – zauważa Iwona Konopnicka. – Od dziecka fascynowała go muzyka, dlatego chętnie poszedł do szkoły muzycznej, gdzie nauczył się gry na akordeonie, gitarze, pianinie i innych instrumentach. Komponował. Przede wszystkim jednak śpiewał pięknym tenorem – wylicza talenty, wspominając brawurowe i pełne tkliwości wykonania „Ave Maria” napisane w różnych epokach.

    – Gdy do tego dochodzi wiara, wtedy wszystko zostaje pomnożone – dodaje proboszcz, który opowiada teraz o ponad 25 latach służby Bożej w Michałkowej. Pełnej pasji i cenionej przez uczestników niedzielnych Mszy św. i nabożeństw.

    – Kiedy choroba zaczęła zabierać życie, Waldek podkreślał, że do naszej Michałkowej przyjeżdża po siłę i po to, żeby jego kończący się czas miał maksymalnie wiele głębi i sensu – opowiada Iwona Konopnicka.

    Nie dziwi zatem, że na cmentarzu w Michałkowej umieszczono pamiątkową tablicę poświęconą Waldemarowi Wasylikowi. – Kochał to miejsce, tych ludzi. Tutaj przez całe swoje życie spędzał wakacje i tutaj służył Bogu swym talentem zgodnie z tym, co napisał św. Augustyn: „Śpiewać pięknie Bogu to znaczy śpiewać z radością. Co znaczy śpiewać z radością? Znaczy to, aby rozumieć, że nie można wyrazić słowami tego, co śpiewa się sercem” – podsumowuje Iwona Konopnicka.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół