• facebook
  • rss
  • Ślubowane 26 km

    ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 26/2014

    dodane 26.06.2014 00:00

    Odkrywanie ciągłości historycznej ożywia także wiarę.

    To było w wieku XVI. Gorliwa, kochająca żona burmistrza Adama Bobera chciała swemu mężowi sprawić radość, przyrządzając raki. Niestety wybuchł pożar w kuchni i… już po kilku godzinach strawił trzy czwarte noworudzkiego rynku. Pożar jednak mógł zniszczyć całe miasto (większość domów była drewniana, drewniane były też dachy), dlatego skala zniszczenia i tak sugerowała, że Pan Bóg interweniował. Mieszczanie zatem złożyli uroczyste ślubowanie, że w trzecią niedzielę po Zielonych Świątkach odprawią uroczystą procesję do Madonny Bardzkiej. Formalna umowa między parafią a władzami miasta stanowiła, że proboszcz ma pielgrzymce przewodzić, a kasa miejska miała pokryć koszta sprowadzenia do pomocy duchownemu dwóch franciszkanów z Kłodzka, którzy służyliby w konfesjonale, „ponieważ ważne było, żeby podczas pielgrzymki szeroko świadczono posługę sakramentalną” – mówi ks. Jerzy Kos, proboszcz parafii pw. św. Mikołaja w Nowej Rudzie, duchowny, który wskrzesił po latach przerwy ślubowaną pielgrzymkę z Nowej Rudy do Barda.

    – Kolejne kataklizmy: powodzie, pożary, zaraza – kazały jeszcze gorliwiej prosić Boga o opiekę, więc ruch pielgrzymkowy w wieku XVIII był bardzo prężny, zresztą nie tylko do Barda, ale i do pobliskich Wambierzyc – dodaje. Co ważne, ruch pielgrzymkowy nie ustał także w okresie rządów faszystowskich, a nawet podczas wojny. – Z kronik ks. Georga Wache dowiadujemy się, że w 1939 r., choć zakazano procesji Bożego Ciała, ponad 400 osób poszło do Barda. Dwa lata później, 22 czerwca na dworcu w Bardzie pielgrzymi dowiadują się o wypowiedzeniu wojny Rosji – wylicza.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół