• facebook
  • rss
  • Z rodziną nie tylko na zdjęciu

    ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 30/2014

    dodane 24.07.2014 00:00

    Żeby zrozumieć człowieka, trzeba poznać jego korzenie. Zajrzyjmy więc do Huciska...

    Zaczyna się bombardowanie. Wszyscy mieszkańcy uciekają do schronów… ziemianek, których zaletą jest to, że nie wyglądają jak domy, a z wysokości w ogóle ich nie widać.

    W lesie

    Starsze dzieci Wojciecha i Anieli są już bezpieczne z ojcem, jednak w domu przy mamie wciąż zostaje Jaś i Józia. – Pamiętam dobrze: mama nalega, żeby Jaś poszedł do taty, bo wtedy i ja pójdę za nim – s. Józefa wspomina 27 lipca 1944 r. – Braciszek biegnie w końcu do schronu, ja faktycznie puszczam się za nim. W domu zostaje rodząca mamusia z akuszerką. W ziemiance płacz i modlitwa, żeby nic złego im się nie stało i tato co rusz wyglądający, czy nie trzeba pomóc żonie – zaznacza.

    W takich okolicznościach rodzi się Ignacy, siódme z kolei dziecko w rodzinie Deców.

    – Rodzinne strony naszego biskupa są naprawdę przepiękne – wspomina ks. Witold Baczyński, swego czasu sekretarz biskupa. – Jedzie się przez las, w stronę Leżajska, potem trzeba skręcić w leśną drogę i nią dojeżdża się do ich domu. Tego samego, w którym urodziła się cała ósemka rodzeństwa. To jest kilka zabudowań, a dookoła las. Biskup dobrze zna wszystkich mieszkańców Huciska. Często o nich mówi, wspomina, zaprasza. A jak jeździ do domu na święta, to zgodnie ze zwyczajem chodzi od domu do domu i śpiewa kolędy – dodaje.

    W domu

    Najpierw w roku 1932, urodziła się Zosia, ona też pozostała w rodzinnym domu i mieszka w nim po dziś dzień. Nie założyła rodziny, ale poświęciła się trosce o rodziców. Rodzeństwo otacza ją ogromnym szacunkiem, m.in. dlatego, że dzięki niej wszyscy wciąż mają swój rodzinny dom, do którego wracają z największą radością. Potem przyszła na świat Marysia (założyła rodzinę), potem Anna (jest franciszkanką Rodziny Maryi i mieszka w Świdnicy), następnie Julia (założyła rodzinę), Józefa (także franciszkanka, w Świdnicy), Jasiu (założył rodzinę), Ignacy (biskup świdnicki) i najmłodsza Agnieszka (zamężna). – Zatem co drugie dziecko ma swoją własną rodzinę – zauważa s. Miriam, także franciszkanka, przełożona domu sióstr w Świdnicy.

    – Przy tak licznej rodzinie i różnorodności powołań nie dziwi, że mama zawsze powtarzała swemu synowi: Ignaś, nie bój się, ty nie będziesz nigdy sam – dodaje ks. Baczyński. – Ale liczna rodzina to także wyzwanie. Wszyscy Decowie ciężko pracowali, żeby było na książki, buty, ubrania. Biskup mówi o tym z dumą. Ma też wielki szacunek do rodzin wielodzietnych, ponieważ to w jego przekonaniu uczy wzajemnej troski. Często śmieje się, że wychowały go siostry, bo to pewnie prawda. Od sióstr dowiedziałem się też, że Ignacy zawsze dobrze się uczył i miał z tego powodu mniej obowiązków. Z ich relacji wynika, że nie nadużywał tego – dzieli się swoją wiedzą były sekretarz.

    W sercu

    Siostra Miriam od siedmiu lat przygląda się biskupowi i jego rodzonym siostrom, które prowadzą dom biskupi w Świdnicy. – Siostry Józefa i Anna mają ogromny szacunek wobec swego brata, biskupa – mówi. – Martwią się o niego, gdy wraca późno od swoich obowiązków, bardzo przeżywają jego trudności, ale i bardzo dużo się za niego modlą. Zresztą cała ta rodzina jest bardzo mocno ze sobą zżyta – dorzuca.

    – Znam ich wszystkich, bo jak były jakieś uroczystości rodzinne, to pakowała się do auta cała trójka rodzeństwa (biskup i siostry) i jechaliśmy do rodziny. To były piękne spotkania – mówi ks. Baczyński. – Lubią się spotykać, rozmawiać, lubią się śmiać i śpiewać. Wszystkie uroczystości są związane ze Mszą św., a po wspólnym obiedzie obowiązkowo robione jest zdjęcie – mówi.


      Bp Adam Bałabuch
    Z doświadczenia

    Bp Adam Bałabuch

    Kim była mama dla ks. bp. Ignacego, mogą świadczyć słowa, które wypowiedział podczas jednej z homilii: „Kim jest w naszym życiu matka ziemska, co jej zawdzięczamy? Wiemy o tym najwięcej zazwyczaj z naszego życiowego doświadczenia (…) Matka – to człowiek, który słowu „kocham” nadaje tu, na ziemi, najpełniejszą treść (…) Stąd rozstanie z ziemską matką w czasie śmierci i pogrzebu należy do najtrudniejszych przeżyć. Wspomnienia o naszych nieżyjących matkach należą do najszlachetniejszych i najcenniejszych. Możemy spokojnie powtórzyć, że matka w naszym życiu jest najbliższym i najdroższym nam człowiekiem”. Słowa te są zapewne wyrazem głębokich uczuć, jakie łączyły ks. bp. Ignacego z mamą. Od mądrych i kochających rodziców uczymy się bardzo wiele, zwłaszcza miłości do Pana Boga i człowieka. W wypowiedziach biskupa świdnickiego pojawia się w ogóle wdzięczność rodzicom za otrzymaną duchową formację, stąd tak mocno podkreśla konieczność otaczania ich szczególnym szacunkiem. Ks. bp Ignacy, doświadczywszy religijnego i patriotycznego klimatu swojej rodziny, zachęca, by także dzisiaj rodziny silne moralnie przygotowywały do życia ludzi identyfikujących się z Kościołem i ojczyzną.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół