Nowy numer 16/2018 Archiwum

Zaczyna się od zażynka

Wieś o burzliwej i ciekawej historii leży na granicy z Czechami, administracyjnie należy do Kudowy-Zdroju.

Pstrążna została założona przez husytów, którzy po śmierci swego założyciela byli prześladowani i tu właśnie mieli się schronić w 1461 r.

Historia niebanalna

Do dzisiaj wieś jest ważnym ośrodkiem kultu protestanckiego. A wśród jej mieszkańców wciąż można spotkać potomków autochtonów o czesko brzmiących nazwiskach: Cvikýř, Lelek czy Beneš. Nie dziwi zatem, że właśnie tutaj powstało Muzeum-Skansen Kultury Ludowej Pogórza Sudeckiego. Wizyta w muzeum to okazja do przekonania się, jak mieszkali pradziadkowie. Zwiedzić można: budynki mieszkalne, stodołę, dzwonnicę i kapliczkę, zajazd, kuźnię, wiatrak koźlak czy pasiekę. – To naprawdę unikatowe obiekty, które wraz z wyposażeniem bardzo dobrze oddają klimat sudeckiej wsi – zapewnia Krzysztof Hilarski, etnograf pracujący w muzeum. Domy w skansenie cieszą bowiem oczy nie tylko kunsztowną konstrukcją, ale i zachowanymi starymi meblami oraz sprzętami gospodarskimi z XVIII, XIX i początków XX w.

Można pomóc

W takiej scenerii rozgrywa się 15 sierpnia Cepowisko, czyli tradycyjne zwyczaje i obrzędy  żniwne. – Zaczyna się od zażynka – mówi etnograf. – Żniwiarze koszą tyle pszenicy, żeby ze snopków można było ustawić jedną kopicę, którą z kolei wieńczy się krzyżykiem z patyków. Po odmówieniu „Ojcze nasz” i „Zdrowaś, Maryjo” pije się kieliszek wódki i je kęs chleba. Na koniec jeden kieliszek wylewa się na pole… wszystko po to, żeby żniwa przebiegały pomyślnie, a ziemia rodziła obficie – mówi.

Zanim jednak żniwiarze wyruszą na pole, o 11.00 w amfiteatrze odprawiana jest Msza św. i po niej właśnie barwny korowód (zespoły ludowe, żniwiarze i kapele) udaje się na pole. – Wszyscy goście mogą włączyć się w każdy etap prac żniwnych – zachęca Krzysztof Hilarski. – Po ścięciu pszenicy trzeba ją zwieźć do zagrody, gdzie przygotowany jest konkurs młocki cepami. Nagrodą dla zwycięzcy jest Złoty Cep – dodaje.

Chleba i bigosu

Podczas Cepowiska na scenie festiwalowego amfiteatru prezentują się zespoły ludowe i wiejskie kapele, w chlebowych piecach piecze się chleb, w kuźni kuje się żelazo, a gospodynie przygotowują tradycyjne smakołyki, którymi częstują wszystkich chętnych. – Nasza zabawa trwa do 18.00 – zapowiadają organizatorzy. – Cieszymy się, że Cepowisko wpisują do swoich terminarzy zarówno kuracjusze, mieszkańcy regionu, jak i przybysze z innych stron – mówią. – Liczymy, że urokowi żniw, pieczonego chleba i zapachu bigosu ulegną także czytelnicy „Gościa Świdnickiego” – kuszą na koniec. Więcej na: swidnica.gosc.pl.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma