Nowy Numer 8/2018 Archiwum

Redaktor wydania

Kiedy przeczytałem tekst Oli Wolnik (ss. IV–V), radość i duma wypełniły moje serce.

Czemu? Bo pani doktor Barbara Zegzdryn to jedna z nas, a tak niezwykła i pełna miłości; to kobieta wierna tej ziemi, na której przecież się nie urodziła, a jednak ją pokochała – ze względu na ludzi. To wreszcie świadek wartości życia. Najpierw tego od poczęcia, a potem i tego po naturalną śmierć. Jej praca, więcej: służba, przekonuje bowiem, że zamach na życie nigdy nie jest prawdziwym rozwiązaniem problemu, tylko jego pogwałceniem, tak by mocniejszy, nowy ból przesłonił ten pierwotny. Warszawa ma swojego prof. Chazana, my swoją doktor Zegzdryn.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy