• facebook
  • rss
  • Wierzyć i marzyć

    Mirosław Jarosz

    |

    Gość Świdnicki 34/2014

    dodane 21.08.2014 00:00

    To była już druga rowerowa pielgrzymka Liturgicznej Służby Ołtarza parafii pw. św. Katarzyny w Kudowie-Zdroju.

    Tym razem od 11 do 17 sierpnia dziewięcioosobowa grupa z Kudowy-Zdroju pokonała liczącą blisko pół tysiąca kilometrów trasę z okolic austriackiego Mariazell do Budapesztu na Węgrzech. Była to druga część z zaplanowanej na trzy lata wyprawy. W ubiegłym roku trasa wiodła z Kudowy przez czeskie i austriackie szlaki. W tym roku kontynuowana była droga wzdłuż Dunaju. Jeżeli nic nie stanie na przeszkodzie, za rok celem będzie Rzym. Pomysłodawcą wyjazdów jest ks. Tomasz Krupnik, wikariusz kudowskiej parafii. Rowerową pasją zaraził się jeszcze na długo przed pójściem do seminarium duchownego.

    Od 11 lat co roku uczestniczy w jakiejś europejskiej wyprawie. Kiedy przyszedł do pracy w obecnej parafii, organizacja kolejnego wyjazdu była więc oczywistością. – Rowerowa wyprawa to znakomity sposób na rekreację i poznanie nowych miejsc – mówi ks. Krupnik. – Jednak dla nas równie ważny jest aspekt duchowy wyjazdu, a rowery bardzo temu sprzyjają. Jest czas zarówno na rozmowy, jak i na samodzielne przemyślenia. Jest trud, wysiłek, nauka współpracy oraz radość poznawania nowych miejsc i ludzi. Z mojej strony to również forma podziękowania dla chłopaków z Liturgicznej Służby Ołtarza, którzy są uczestnikami tej pielgrzymki, za ich wytrwałą pracę w ciągu całego roku.

    Każdego dnia młodzież uczestniczyła we Mszy św. i zwiedzała zabytki. Zobaczyła trzy europejskie stolice: Wiedeń, Bratysławę i Budapeszt. Jednym z uczestników i opiekunem sportowym przedsięwzięcia był Dariusz Stwertetschka, od wielu lat pracujący z młodzieżą. Obecnie jest nauczycielem wychowania fizycznego w miejscowym liceum. – Pomysły ks. Tomka wnoszą bardzo wiele w tę wyprawę – mówi Darek Stwertetschka. – Sport i rekreacja to jedno, ale miejsca, które po drodze zwiedzamy, i cel, do którego dążymy, nadaje całości głębszy sens. Rowerzyści otrzymali wsparcie od wielu osób prywatnych oraz od Urzędu Miejskiego w Kudowie. W zamian na całej trasie promowali swoje uzdrowisko. Wielką pomoc po raz kolejny okazał również Piotr Wołoszczuk, który towarzyszył wyprawie jako kierowca busa.

    Wszyscy uczestnicy mieli koszulki z hasłem wyprawy „No dream, no live” – „Nie marzysz, nie żyjesz”. – To z filmu o Ryśku Riedlu – tłumaczy ks. Tomasz. – Tam główny bohater w pewnym momencie mówi: „Ja chyba już nie żyję, bo nie marzę”. Chcę młodzieży pokazać, że marzenia trzeba mieć i trzeba je realizować. W ubiegłym roku poszliśmy podobnym torem, towarzyszyło nam hasło: „Nie wierzysz, nie żyjesz”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół