• facebook
  • rss
  • Całkiem zwykłe zeszyty

    dodane 28.08.2014 00:00

    Robią to już od 25 lat. Tym razem przygotowali rekordową liczbę 302 wyprawek szkolnych. To największa taka akcja samopomocy w regionie.

    Dla rodziców, którzy wysyłają swoje dzieci do szkoły, koniec wakacji wiąże się z dużymi wydatkami. Koszt zakupu podręczników, niezbędnego wyposażenia i przyborów szkolnych to zależnie od klasy wydatek minimum 300–400 zł. Kiedy ktoś wysyła do szkoły kilkoro dzieci, okazuje się, że wydać musi niemal całą pensję. Wtedy zaczynają się kłopoty. W wałbrzyskiej Radzie Wspólnoty Samorządowej Biały Kamień-Konradów doskonale o tym wiedzą. – Codziennie przychodzą do nas ludzie i opowiadają o swoich problemach – mówi Ryszard Nowak, przewodniczący wspólnoty. – Nie zmienimy sytuacji w Polsce, ale pomóc konkretnym osobom możemy. Więc to robimy. Akcja wyprawek szkolnych to jedno z kilku przedsięwzięć przygotowywanych w tej wspólnocie. Ponad 20 lat temu zainicjował ją właśnie Ryszard Nowak, ale jak sam mówi, to dzieło bardzo wielu osób.

    – Ludzie pracują tu bezinteresownie po kilka–kilkanaście godzin tygodniowo, poświęcając swój prywatny czas. Ja sam od wielu lat nie wyjeżdżam nigdzie podczas wakacji, bo żeby wyprawki można było rozdać pod koniec sierpnia, należy podjąć intensywne działania już od czerwca. Trzeba odwiedzić dziesiątki osób, wykonać setki telefonów, a później robić zakupy, przynieść do wspólnoty i zapakować do tornistrów. Na szczęście, jak wspomniałem, pomaga kilkanaście osób – mówi społecznik. Jeżeli chodzi o darczyńców, okazuje się, że nie są to wcale bogaci ludzie. To głównie mali przedsiębiorcy i ludzie średnio sytuowani. Ale również tacy jak pani Krysia z Podzamcza, która choć sama ma niewielką emeryturę, kupiła 10 zeszytów i przyniosła do wspólnoty, by wesprzeć akcję. To od lat również pomoc miejscowej parafii św. Jerzego i MB Różańcowej oraz jej proboszcza ks. Mariana Kujawskiego.

    Szkolne wyprawki, w skład których wchodzi tornister, piórnik z wyposażeniem, zeszyty, bloki rysunkowe, plastelina, farby, kredki, rozdawane są wszystkim potrzebującym. Nie tylko z dzielnicy Biały Kamień, ale z całego Wałbrzycha, a nawet okolic. Potrzeby są duże. Nawet 3–4 razy więcej wyprawek znalazłoby odbiorców. – Osoby, które się do nas zgłaszają, nie pochodzą z patologicznych środowisk – wyjaśnia Ryszard Nowak. – To ludzie, którym nie stworzono odpowiednich warunków do życia. Nie jest normalne, że człowieka ciężko pracującego przez cały miesiąc nie stać na wyposażenie swoich dzieci do szkoły. Robimy te wyprawki, bo jeżeli sami sobie nie pomożemy, to nikt tego za nas nie zrobi. Nasza akcja to również apel do rządzących, by zaczęli dbać o los zwykłych Polaków.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • karolina
      20.09.2014 14:22
      Brawo Brawo . mają wsparcie od Pana Boga .Panie Nowak proszę czynić Dobro A dobro ,powróci do Pana , Wielki Szacunek dla Pana .
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół