• facebook
  • rss
  • Nutowe opisanie świata

    dodane 28.08.2014 00:00

    O dwóch odsłonach, nutach z plebanii i Rengersdorfie w XIX stuleciu mówi Franciszek Piszczek, prezes Towarzystwa Miłośników Krosnowic

    Ks. Roman Tomaszczuk: Jaki jest tegoroczny program odsłony krosnowickiej festiwalu?

    Franciszek Piszczek: Towarzystwo Miłośników Krosnowic po raz trzynasty organizuje Międzynarodowy Festiwal im. I. Reimanna. W tym roku zostanie wykonana, po raz pierwszy po II wojnie światowej, Missa solemnis nr 4 Franza Reimanna (urodził się w 1855 Krosnowicach, a zmarł w roku 1926 w Świdnicy) – młodszego syna kompozytora. To główny punkt programu. Wykonają ją połączone chóry. W pierwszej części koncertu wysłuchamy krótkich dowolnych prezentacji indywidualnych, ale każdy z występujących chórów wykona utwór ojca lub syna. Chóry z Białorusi i z Kłodzka zaśpiewają utwory Ignaza Rei- manna; Chór Kościelny z Rychnova Offertorium, a chór z Krosnowic pieśń ku czci św. Jana Chrzciciela (ze zbiorów archiwalnych parafii Krosnowice) Franza Reimanna. Z kolei ku czci św. Jana Pawła II w roku kanonizacji wspólnie wykonamy Totus Tuus M. Frisiny.

    Festiwal ma dwie odsłony

    Tak, ponieważ są dwa miejsca związane z kompozytorem: Krosnowice, gdzie mieszkał i tworzył, oraz Wambierzyce, gdzie się urodził. 13 lipca w bazylice Królowej Rodzin wystąpili artyści: Wratislavia Art Trio, Chór Slavoj z Chrudim, Chór Cantus z Jaromera i Chór Cantus z Wambierzyc. Wszyscy prezentowali zarówno utwory Reimanna, jak i innych kompozytorów rodzimych i zagranicznych.

    Kim dla Pana jest Reimann?

    Żyjemy na pograniczu trzech kultur. Przed nami byli tu Czesi, Niemcy, a teraz my, Polacy. To jest fakt, którego nie można odrzucić. Tym bardziej dziś, gdy jesteśmy w Unii Europejskiej. Historia Krosnowic zaczęła się przed 1945 rokiem. Ja i moi przyjaciele z szacunkiem pochylamy się nad twórczością Reimanna i uznajemy, że jest on wybitną osobistością Śląska.

    No i kocha Pan swoją małą ojczyznę.

    Za czasów Reimanna Krosnowice były ośrodkiem kształcenia muzyków kościelnych. „Ojczulek Reimann”, jak go nazywano, przygotowywał też kandydatów do studiów nauczycielskich. Badacze jego dorobku nazwali go „Śląskim poetą dźwięków” – zresztą publikację o takim tytule wydało Towarzystwo Miłośników Krosnowic w 2011 roku. Chcemy łączyć przeszłość tej ziemi z naszą teraźniejszością i historią naszych przodków, dlatego popularyzując muzykę niemieckiego kompozytora, nie zapominamy o własnych korzeniach – mieliśmy wystawy i o Kresach, i o Lwowie; były wspomnienia.

    Kiedy się Pan z Reimannem spotkał, jak go Pan poznał?

    Moje zainteresowanie muzyką Ignaza Reimanna zrodziło się na pierwszym festiwalu jego imienia w Wambierzycach w październiku 2002 roku. Atmosfera tamtego koncertu, świetni wykonawcy i zaproszenie do wspierania i współorganizowania kolejnych festiwali wymusiły nieco moją deklarację przylgnięcia do Reimanna. W końcu w Krosnowicach spędził on ponad 40 lat życia; tutaj spoczywają jego prochy. Przeszukanie kościelnych i plebanijnych zakamarków zaowocowało odnalezieniem sporej ilości nut, nie tylko Rei- manna. Spotkania z S. Pchalkiem, autorem pracy doktorskiej o Reimannie, dr. M. Bilińskim – autorem publikacji „Unikatowość festiwali im. Ignaza Reimanna…” – czy dr. J. Butzem – wydawcą nut – były okazją do poznania dorobku kompozytora. Jego postać przybliżyła mi również Monika Bednarek w swej pracy magisterskiej w Instytucie Germanistyki UW. No i muzyka… ona wciąż żyje i przenosi w czasy mistrza z Krosnowic.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół