• facebook
  • rss
  • Nie tacy porządni

    ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 36/2014

    dodane 04.09.2014 00:00

    Pan Bóg lubi posługiwać się ludźmi. Posyła ich, by zwiastowali Jego wolę i towarzyszyli tym, którzy mają misję.

    Kandydat na księdza musi być z porządnego domu: modlitwa małżeńska, modlitwa rodzinna, modlitwa przed posiłkiem, rodzice aktywiści parafialni, rodzeństwo w scholi, ale i on sam porządny musi być: grzeczny, miły sympatyczny, uczynny, pracowity, pobożny, ministrant z powołaniem od zawsze… Stop! – takiego dzisiaj ze świecą szukać. Co więcej, o takich zawsze było trudno w szeregach powołanych do kapłaństwa.

    Babcie są za

    – Z Radka (lat 20) może jeszcze coś będzie, rokuje nadzieję – uśmiecha się Gniewomir Flis (lat 22). – Ale Bartek (lat 25) to raczej idzie szlakiem rodziców. No a z Aleksa (lat 3) to jeszcze nie wiadomo, co będzie. Piotr i Małgorzata kochają swoich synów miłością mądrą, ale jakoś pomijającą aspekt duchowy. Sami powściągliwi co do Kościoła, nie narzucają się Bogu i nie proponują Go specjalnie swoim dzieciom.

    Niby wszystko jest tak, jak być powinno: chrzest, Komunia, bierzmowanie… ale z powodu tradycji i… dziadków, a nie z przekonania. Więc kiedy ich średni syn oznajmił: „Idę do seminarium!”, nie kryli swojego zdumienia. – Tato mnie wspierał, zaakceptował moją decyzję i on pierwszy się o niej dowiedział – zaznacza Gniewek. – Natomiast z mamą było więcej problemów. „A po co ci to? Czy to na pewno przemyślana decyzja? Odłóż ją na potem. Skończ jakieś studia” – radziła i liczyła, że posłucham. Nie posłuchałem. Za to babcie (Teresa Fereżyńska z Nowej Rudy-Słupca i Dorota Flis z Barda) były przeszczęśliwe.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół